Pająk z ośmioma oczami, ja rozumiem, ale pająk z dziesięcioma nogami…? Tego malutkiego pajączka spotykam dosyć często, w miarę ostro go sfotografować udało mi się ostatniej wiosny po raz pierwszy.

Pająk z ośmioma oczami, ja rozumiem, ale pająk z dziesięcioma nogami…? Tego malutkiego pajączka spotykam dosyć często, w miarę ostro go sfotografować udało mi się ostatniej wiosny po raz pierwszy.

Pamiętacie chrząszcza, który nie do końca trafił z kamuflażem? Kilka dni później na tej samej łące spotkałem jego kolegę, najprawdopodobniej odorka zieleniaka (Palomena prasina), który również nie był do końca poinformowany, gdzie mają odbywać się zawody painbolowe i umalował się na brązowo…


Jeden siedział spokojnie na trawce i trawił dopiero co spożyty posiłek, drugi z zainteresowaniem podnosił głowę obserwując tego pierwszego. Wyglądał, jakby chciał się zaraz na niego rzucić.


Uwielbiam fotografować te pełzające żelki. A nawet nie wiem, co z nich później powstaje.

Kwadratniki mają to do siebie, że oprócz tego, że mają dużo oczu, to mają również dużo nóg. I to bardzo długich nóg. A ich ulubionym zajęciem jest chyba wylegiwanie się na liściach.


Kolejne obrazki ze szczytu Kasprowego.





– Przybrałem co prawda barwy maskujące, ale chyba nie do końca wybrałem dobre otoczenie… – zastanawiał się chrząszcz, który umówił się z kolegami na painballa.

– Ech, wszyscy dookoła myślą tylko o przedłużaniu gatunku, a ja marzę o miłości romantycznej, gdzie główną rolę gra uczucie, a nie tylko kopulacja i kopoulacja…. – skarżył się pewien pluskwiak spoglądając tęsknym wzrokiem w zachodzące słońce.

Kolejne zdjęcia z wczorajszego mroźno mgielnego spaceru.




FOT. WITOLD OCHAŁ POWIAT ROPCZYCKO-SĘDZISZOWSKI FOTOGRAF KRAJOBRAZU ZAGORZYCE
Gęsta mgła plus troszkę mrozu i lekki wiaterek sprawiły, że owoce dzikiej róży nabrały zupełnie nowego, apetycznego wyglądu.


