Gdyby nie żółty odwłok, wcale bym go nie zauważył. Może miny nie ma najszczęśliwszej, ale słowo zucha, nie dokuczałem mu.

Gdyby nie żółty odwłok, wcale bym go nie zauważył. Może miny nie ma najszczęśliwszej, ale słowo zucha, nie dokuczałem mu.

Nie mam pojęcia co to za dziwoląg, nie wiem nawet, czy to jakiś chrząszcz, pluskwiak, czy inna muchówka…

Ćwiczenia na równoważni to nie jest łatwa sprawa. Udało mi się uchwycić ten moment, kiedy gimnastyczka nie trafiła stopami na równoważnię i zaraz zaliczy glebę.

Czyste dotąd niebo zaczęły zakrywać burzowe chmury i taki oto widok ukazał się moim oczom.


Ciekaw jestem, czy chciał się tylko napić, czy szukał malutkiego pienika, który się najprawdopodobniej w tej pianie znajdował…

– Ten liść jest mój i nic tego nie zmieni – wszystkimi swoimi sześcioma odnóżami mocno obejmował końcówkę liścia. Jakby bał się, że chcę mu go zabrać.

Siedziała nieruchomo ze spuszczoną głową. Może od nadmiaru trosk… ale jakie zmartwienia może mieć taka mała biedronka…

– Zazwyczaj w niedzielę to ja jadam tradycyjnie, rosół. Ale dziś mam ochotę na coś zielonego – pod koniec maja natknąłem się na biedronkę zajadającą się mszycami. Jedną mszycę jadła, a druga czekała grzecznie na swoją kolej.


Kosarze nie przepadają za pozowaniem do zdjęć. Wręcz reagują czasami bardzo nerwowo. Z tym egzemplarzem nie było inaczej. Pozwolił zrobić sobie tylko jedną fotkę i zaraz zaszył się w gąszczu.

Ops, przeszkodziłem chyba w posiłku. Zrobiłem tylko fotkę i się zmyłem.
