Wszechobecna moda na selfie dotarła również na polskie łąki. Poprzedniej wiosny przechadzając się z aparatem, zauważyłem malutką biedronkę, która wyciągnęła swojego smartfona i robiła sobie zdjęcia, aby później zamieścić je na facebooku.

Wszechobecna moda na selfie dotarła również na polskie łąki. Poprzedniej wiosny przechadzając się z aparatem, zauważyłem malutką biedronkę, która wyciągnęła swojego smartfona i robiła sobie zdjęcia, aby później zamieścić je na facebooku.

Fortyfikacja w Srebrnej Górze na Dolnym Śląsku pochodzi z XVIII wieku. Celem powstania twierdzy miała być zabezpieczenie militarne zdobytego przez Prusy (w 1740 r.) Śląska. Zainteresowanych historią obiektu odsyłam do Wikipedii. Mnie najbardziej interesowały widoki rozpościerające się z fortecy.











W mojej okolicy jest ich całe mnóstwo. Na dodatek są niezwykle chętne do fotografowania. Dziś kilka z nich ma swoje pięć minut na blogu.






Długorzęsych owadów już trochę u mnie było. Dziś przyszła kolej na tę elegantkę.


Chyba tylko dlatego, że się pożywiała, udało mi się ją sfotografować. Spotykam te owady kilka razy w roku, ale sfotografowanie ich to już inna sprawa. Tym razem się udało.

Wielbłądka… hm… próbowałem znaleźć jakieś jej cechy wspólne z wielbłądem i mi się nie udało. Cóż, jej nazwa i wielbłąda, to pewnie tylko zbieg okoliczności.

Nie tylko owady spotykam na łące, w poprzednim sezonie spotkałem cała masę kolorowych żelków. Nie sprawdzałem, czy jadalne.


Dojazd do Błędnych Skał jest możliwy samochodem. Jednak ze względu na wąską dróżkę ruch odbywa się jednokierunkowo i wjazdy są chyba co godzinę. Więc komu nie chce się iść na nogach z dolnego parkingu znajdującego się pomiędzy Karłowem, a Kudową przy drodze nr 387 zwaną drogą Stu Zakrętów (ok. 1 h niebieskim szlakiem), ten czeka grzecznie w samochodzie i później słono płaci za wjazd. Można wybrać się również z Karłowa czerwonym szlakiem (ok. 1,5 h), albo z Kudowy, również czerwonym (ok. 2,5 h). Nie przyznam się, którą opcję ja wybrałem 😛
Samo zwiedzanie Błędnych Skał trwa około godziny.









Wylądował w bardzo zacienionym i trudnym do fotografowania miejscu. Wyglądał mi na rzadki okaz, więc powoli się do niego podkradłem. Udało się zrobić niezbyt ostre zdjęcie, ale pokazuję go, bo to zdecydowanie moje pierwsze spotkanie z rusałką kratkowcem (Araschnia levana).

Początek maja to najwyższy czas na zajęcie się przedłużaniem gatunku. Wydawać by się mogło, że takim muchom to jest wszystko jedno z kim i gdzie, byle w ogóle doszło do kopulacji. Ale wśród panów muchów panuje rywalizacja o względy partnerki. Wcale tak łatwo nie mają.
