Ni to paproch ni to chrząszcz

Nie, nie, one nie siedzą na kaktusie. Siedzą na liściu pokrzywy. Są tak malutkie iż mogłoby się wydawać, że to faktycznie jakowyś kaktus. Dlatego kiedy widzę gdzieś na roślinie ciemnego paprocha, przyglądam mu się bliżej, a nóż to są malutkie ryjkowce…

Wszędzie te same priorytety | Biedronka arlekin

Nikt za nimi nie przepada. A one mają to gdzieś i zajmują się tym, co dla nich najważniejsze. To samo na pewno robiły w Azji i to samo robią u nas, w Polsce.


 Biedronka arlekin (Harmonia axyridis)

Adršpackie Skalne Miasto

W poprzednim roku miałem okazję po raz kolejny odwiedzić Skalne Miasto w Adršpach. Adršpašsko-Teplické skały to masyw górski w Sudetach Środkowych, w Czechach, będący częścią Gór Stołowych. Są to unikalne bloki piaskowcowe powstałe, podobnie jak pasmo Gór Stołowych w wyniku nierównej odporności skał na wietrzenie, które wymodelowała woda, mróz i wiatr. Cała trasa od parkingu i z powrotem ma około 7 kilometrów długości, a czas przejścia to około 3 godzin.

Zachód z deszczem

W dolince nic nie zapowiadało takiego spektaklu, ot zwykła chmura. Natomiast kiedy wyszedłem na wzniesienie okazało się, że pada z niej deszcz podświetlony zachodzącym słońcem.

FOT. WITOLD OCHAŁ POWIAT ROPCZYCKO-SĘDZISZOWSKI FOTOGRAF KRAJOBRAZU ZAGORZYCE ZACHÓD SŁOŃCA

Spektakl na niebie

Wyszedłem na spacer, kiedy było ponuro i pochmurno, od czasu do czasu posypywał śnieg. Nic nie zapowiadało takiego spektaklu na niebie, jaki ukazał się moim oczom po kilku chwilach. Trwało to niecałą godzinę, a potem niebo znów zachmurzyło się na dobre.

FOT. WITOLD OCHAŁ POWIAT ROPCZYCKO-SĘDZISZOWSKI FOTOGRAF KRAJOBRAZU ZAGORZYCE ŚNIEŻNA KONWEKCJA METEOFOTOGRAFIA

Wzrost niewielki

– Jak on mnie w ogóle dostrzegł… Przecież jestem taki malutki, że ledwo mnie widać… – zastanawiał się maluteńki chrząszczyk, którego sam nie wiem jakim cudem udało mi się sfotografować. Przyznam się, że nawet nie próbowałem łapać ostrości, pstrykałem na chybił trafił. I się udało.


Pchełka (Alticinae)

Jak struś | Wrzeciążka

Wrzeciążkę (Propylea quatuordecimpunctata) spotkałem może wiele razy. Za każdym razem próbowałem ją sfotografować. Jednak wrzeciążki mają to do siebie, że wkładają głowę w jakiś zakamarek rośliny, jak struś w piasek i udają, że ich nie widać, a co za tym idzie nie sposób ich sfotografować.