Tydzień temu wybrałem się z aparatem na spacer i nawet nie próbowałem szukać jakichkolwiek owadów. Skupiałem się na grzybach. A tu na jednym żółtym kwiatku spotkałem aż trzy owady. I żaden z nich nie próbował uciekać. Dzień dobroci dla makrofotografów, czy co….
Tydzień temu zdjęcia ze Skalnego miasta były trochę klaustrofobiczne, dziś… wcale nie mniej. Po wyjściu ze skalnego korytarza z wąskim pomostem, ścieżka zrobiła się nieco szersza, ale droga zaczęła prowadzić pod górę i w dół. Na szczęście po wygodnych schodkach, sprzęt alpinistyczny był zbędny.
Po dwóch godzinach marszu trafiliśmy na tabliczkę w stylu „droga ewakuacyjna” i skrótami wróciliśmy do wyjścia. Na przejście wszystkimi dostępnymi tam szlakami trzeba byłoby chyba całego dnia.
Sezon na grzyby w pełni, a ja ciągle nie mogę znaleźć takiego jadalnego. Nie wiem jak te poniżej, ale nawet gdyby były jadalne, to obawiam się, że bym się nimi nie najadł. Co prawda ilościowo było ich dużo, ale wagowo to już nie. No… na lekki deserek by wystarczyło.
Od kilku lat nie zauważyłem, żeby dzika róża Róża dzika (Rosa canina L.) obrodziła tak jak teraz. Krzaki są obwieszone owocami. Dziwię się, że nikt jeszcze nie pozrywał owoców na wino na przykład, albo na nalewkę.
Będąc w okolicach Karpacza, odwiedziłem Skalne Miasto koło Adršpach w Czechach, tuż przy granicy z Polską. W związku z napiętym grafikiem miałem na spacer tylko kilka godzin, więc oglądnąłem tylko jego małą część.
Przy wejściu do Skalnego miasta znajduje się małe, urokliwe jeziorko z turkusową wodą 😉
Spacerując dalej szlakiem, wchodzi się do wąskiego „korytarza” prowadzącego między wysokimi na kilkanaście i kilkadziesiąt metrów skałami.
O ile poza Skalnym Miastem był upał ponad trzydziestostopniowy, to między skałami chwilami udało mi się zmarznąć. Za tydzień następna seria zdjęć z tego miejsca.