Drugie podejście do tematu słońca nad pobliskim kościołem. Tym razem o zachodzie i tym razem się udało.




FOT. WITOLD OCHAŁ POWIAT ROPCZYCKO-SĘDZISZOWSKI FOTOGRAF KRAJOBRAZU GÓRA ROPCZYCKA SŁOŃCE ZACHÓD SŁOŃCA ZOOM PODKARPACIE ZBLIŻENIE NA SŁOŃCE
Drugie podejście do tematu słońca nad pobliskim kościołem. Tym razem o zachodzie i tym razem się udało.




FOT. WITOLD OCHAŁ POWIAT ROPCZYCKO-SĘDZISZOWSKI FOTOGRAF KRAJOBRAZU GÓRA ROPCZYCKA SŁOŃCE ZACHÓD SŁOŃCA ZOOM PODKARPACIE ZBLIŻENIE NA SŁOŃCE
Pierwszy w tym sezonie sfotografowany owad. Późno zaczynam, ale na dzień dobry okaz, którego nigdy wcześniej nie widziałem na oczy… no przynajmniej nie w takiej kolorystyce, bo sylwetka jakby dla mnie znajoma. Od razu się ze mną zaprzyjaźnił i zanim zrobiłem jedno zdjęcie wskoczył mi na dłoń 😉

W ogródku rozkwitają tulipany, narcyzy i miodunka, którą kilka lat temu przytargałem ze sobą z jakiejś łąki.




Jak się cieplej zrobiło, to Matylda chętniej wychodzi na podwórko. Obiera punkty obserwacyjne położone wysoko nad ziemią, bo w okolicy zaczęły się kręcić trzy obce koty, a ona jak wiadomo towarzystwa innych kotów nie lubi.

W przedpoprzednią środę zapowiadał się ciekawy zachód. Na zachodnim niebie było kilka chmurek, które ładnie podświetliło zachodzące słońce.




FOT. WITOLD OCHAŁ POWIAT ROPCZYCKO-SĘDZISZOWSKI FOTOGRAF KRAJOBRAZU ZAGORZYCE PODKARPACIE ZACHÓD SŁOŃCA ZŁOTA GODZINA
W ciągu kilku dni złożyły hektolitry skrzeku. Nie próżnują od wczesnego ranka do późnego wieczoru. I dobrze, bo ponoć jak jest dużo żab, to jest mało komarów.




Jeszcze kilka zdjęć z wczorajszego poranka.








FOT. WITOLD OCHAŁ POWIAT ROPCZYCKO-SĘDZISZOWSKI FOTOGRAF KRAJOBRAZU ZALEW W KAMIONE PORANEK MGŁA WSCHÓD SŁOŃCA NAD WODĄ
Prognozy pogody przepowiadały o poranku mgły, przymrozek i żadnych chmur. Przed piątą byłem już na nogach, a chwilę później pędziłem na wybrana miejscówkę. Na miejscu natknąłem się na bajkowe warunki.








FOT. WITOLD OCHAŁ POWIAT ROPCZYCKO-SĘDZISZOWSKI FOTOGRAF KRAJOBRAZU ZALEW W KAMIONCE PORANEK MGŁA WSCHÓD SŁOŃCA NAD WODĄ
Niby nie wiało, ale trzymała się kurczowo dwóch ździebeł na raz, zupełnie, jakby zapomniała o tym, że w razie czego ma skrzydła.

Uganiałem się za nim po całym ogrodzie. Latał sobie z kwiatka na kwiatek. Przyłapałem go na stokrotce i na parzydle.


