Nie chcę nawet pisać co mi przypomina ta gąsienica. Jest piątek, mało kto zagląda dziś na blogi, więc ja publikuję 😉


Nie chcę nawet pisać co mi przypomina ta gąsienica. Jest piątek, mało kto zagląda dziś na blogi, więc ja publikuję 😉


Warunki do fotografowania takie sobie, bo ciemno. Na liściu rododendrona często spotykam spacerujące błysklenie. Tym razem spostrzegłem parkę. Były na tyle pochłonięte robotą, że mogłem pstrykać do woli, no i jedno ze zdjęć mimo szarówki wyszło nie najgorzej.

Dziś bardzo dobra widoczność i po raz kolejny udało mi się zaobserwować Góry Świętokrzyskie, a konkretnie Święty Krzyż z odległości 102 km. Na dodatek w ciekawej scenerii, z dymami z fabryki w Mielcu i motoparalotniarzem.

FOT. WITOLD OCHAŁ POWIAT ROPCZYCKO-SĘDZISZOWSKI FOTOGRAF KRAJOBRAZU DALEKIE OBSERWACJE GÓRY ŚWIĘTOKRZYSKIE Z DALEKA ZAGORZYCE PODKARPACIE ŚWIĘTOKRZYSKIE
Czasami bywa tak, że to motyl przyleci do mnie, a nie ja latam (często bezskutecznie) za nim. Przyglądałem się krzaczkowi berberysu, czy aby nie ma na nim jakowyś owadów, kiedy ni stąd, ni zowąd nadleciał motyl i osiadł na wysokości oczu. Mało tego, zajął się wciąganiem nektaru i w ogóle nie zwracał na mnie uwagi.


Do mojego ogrodu w tym roku wprowadziło się sporo skakunów (Salticidae). Co rusz na jego dzikiej części spotykam je wygrzewające się w słońcu… stop… słońca przecież zbyt dużo nie było, więc po prostu przesiadujących na świeżym powietrzu. Kilka razy udało mi się je sfotografować.
A ze skakunami bywa tak, że albo pozują (to rzadko), albo drugie wyjście – skaczą. I tu znów dwie możliwości – na ziemię, albo na dłoń. Drugi sfotografowany skakun wybrał tę drugą opcję,


Tydzień temu mimo nie najlepszej pogody zrobiłem rundkę po ogrodzie w poszukiwaniu owadów. Moją uwagę przykuło coś dużego i brązowego. Okazało się, że to ćma siedziała sobie w trawie i najprawdopodobniej drzemała. To Sadzanka rumienica (Phragmatobia fuliginosa).

Po chwili okazało się, że wcale nie drzemała, albo ją zbudziłem, bo przeczłapała z trawki wprost na moją dłoń.

Kiedy idę fotografować owady i udaje mi się złapać taką scenkę, to śmiało mogę z czystym sumieniem wracać do domu. Dziś natknąłem się na mrożącą krew w żyłach scenę, kiedy to podłużnik (Tibellus oblongus) pojął komarnicę (Tipula Sp.).




W ubiegły wtorek przeczuwałem, że wieczorem może być kolorowo na niebie. Pojechałem na nowo odkrytą miejscówkę ze starym drzewem rosnącym na wzgórzu z daleka od cywilizacji. I kolejny raz miałem nieco szczęścia, bo sceneria była wyjątkowo zjawiskowa.
Kiedy słońce prawie dotknęło horyzontu, zarówno niebo jak i okolica nabrały bajkowego klimatu.





FOT. WITOLD OCHAŁ POWIAT ROPCZYCKO-SĘDZISZOWSKI FOTOGRAF KRAJOBRAZU SZKODNA PODKARPACIE ASTRODRZEWKO ZACHÓD SŁOŃCA SAMOTNE DRZEWO
Kolejny raz udało mi się sfotografować wschodzący księżyc w pełni. Po kilku dniach kiepskiej pogody niebo nareszcie zrobiło się czyste. Tym razem nie szukałem żadnej ciekawej miejscówki, tylko po prostu wyszedłem na najbliższą górkę i czekałem na widowisko.


FOT. WITOLD OCHAŁ POWIAT ROPCZYCKO-SĘDZISZOWSKI FOTOGRAF KRAJOBRAZU WSCHÓD KSIĘŻYCA W PEŁNI ZAGORZYCE PODKARPACIE SREBRNY GLOB
Zacząłem w końcu widywać motyle. Na dodatek nie tylko widywać, ale nawet udało mi się jednego sfotografować. Przechadzałem się po mojej dzikiej łące, kiedy zauważyłem rusałkę kratkowca śpiącego na jednej z traw. Nie miał nic przeciwko sesji, ale niestety go zbudziłem Odfrunął kilka metrów i zapadł w dalszy sen na krzaku borówki.

