Jak to niemowlak, całe ciałko pomarszczone 😛

Jak to niemowlak, całe ciałko pomarszczone 😛

Zanim obrobię resztę zdjęć z mojej nowej miejscówki, o której była mowa wczoraj, pokażę zdjęcie strojnicy baldaszówki (Graphosoma lineatum), którą spotkałem na początku maja. Pamiętam, że goniłem ją po całej roślince. Ona do góry, ja za nią, ona na dół, ja nie popuszczam. Aż w końcu przyłapałem ją na koniuszku liścia tuż przed odlotem.

Stał sobie w ogrodzie i cały czas mi coś pokazywał na migi. Niestety, nie mam pojęcia o co mu chodziło….

Kilka razy późną wiosną przechadzałem się w okolicy stawu, aby wypatrzeć wyliniające się ważki. Aż pewnego razu mi się to udało! Spotkałem jedną, może nie podczas wylinki, ale z pewnością tuż po. Była jeszcze słabiutka i osowiała. Dopiero późnym wieczorem, albo następnego dnia rano odfrunęła z miejsca porodu.

Na jednym z ogrodowych krzewów, zabijcie mnie, nazwy sobie teraz nie przypomnę, często mogę liczyć na obecność tych malutkich zielonych pajączków.

Jak kładka wąska, to się wszystkie nogi nie pomieszczą. Niewiele brakowało, a muszka spadłaby na ziemię, bo trawiasta kładka była za wąska. Tylne nogi już w zasadzie zaczęły spadać.

Pokaźnych rozmiarów pan Pająk wygrzewał się na trawce w dzikiej części mojego ogródka. Nie tylko on był pokaźnych rozmiarów, również jego bulbusy były niczego sobie.


– Albo po trawie, albo po palcu, nigdzie indziej się nie ruszę!

…i jak się odgrażał, tak zrobił.

Składanie jajek, to chyba całkiem przyjemne zajęcie. A kiedy jeszcze świeci słońce i dookoła słychać śpiew ptaków, to już całkiem.

Wspomnienie orlików z ostatniego dnia wiosny.

