Pod koniec maja udało mi się podczołgać pod malutką smętkę siedzącą w cieniu na trawce.


Pod koniec maja udało mi się podczołgać pod malutką smętkę siedzącą w cieniu na trawce.


Na zewnątrz mroźno, a kwiczoły (konkretnie jeden kwiczoł) objada resztki berberysu.




– Co to jest za las? Jak się tu odnaleźć? Nie wzięłam ze sobą GPS-a! – zamartwiała się niewielka muszka, która wylądowała na gałązce świerka i nie bardzo wiedziała jak się stamtąd wydostać.

Pierwszego dnia lata ubiegłego roku przyłapałem na irysiejednorka kosaćcowego (Mononychus punctumalbum). Spacerował zupełnie tak, jakby był u siebie w domu. Nie przeszkadzałem mu. W końcu nie dałby rady zjeść wszystkich irysów z ogrodu.

To chyba był krzak wikliny. Na pewno czerwiec. Niewielka gąsieniczka wyrzeźbiła na liściu ciekawe wzory. Widać, że była wybredna w jedzeniu i wyjadała najsmaczniejsze kąski.

Wiewiórki odwiedzały mnie w tym roku nader często. Za tą latałem po całym ogrodzie. Cwaniara przybiegała, zjadała parę orzeszków laskowych i uciekała w inne miejsce.





Malutka biedronka odpoczywała na skraju listka. Była to końcówka lata i pora na znalezienie bezpiecznego schronienia na jesienne chłody.


Znalazła jeszcze jakieś resztki jabłek leżących pod jabłonką. Wiewiórka, być może nie ciągle ta sama) zagląda do ogrodu całkiem często i pozwala podchodzić do siebie coraz bliżej. Chyba powinienem jej już nadać jakoweś imię 😉


Lubie te niewielkie muszki o czerwonych oczach. Tę spotkałem latem na juce rosnącej w ogrodzie. Niestety w tym miejscu było dość ciemno i na zdjęcie wkradł się spory szum.

Na jednym z nielicznych pozostałych w ogrodzie kwiatków łapał ostatnie promienie słońca.
