Przestrojnik trawnik (Aphantopus hyperantus) to trudny do sfotografowania motyl. Podczas jednej z przechadzek po łąkach pod koniec lipca zauważyłem jednego na kwiatku w towarzystwie mrówki. I jedno i drugie znalazło się tam na pewno w jednym celu. Spróbować, jak smakuje jedzonko z przykuwającego wzrok swoim kolorem kwiatka.
– Że ja miałbym polować na jedzenie? O co to to nie. Posiedzę tu sobie w tej gęstwinie bez ruchu i poczekam, może coś samo do mnie przyjdzie – lenistwo, to drugie ja tego pająka. Prawie wpadł w anoreksję, ale polować mu się nie chciało.
Pierwszego dnia lata ubiegłego roku przyłapałem na irysiejednorka kosaćcowego (Mononychus punctumalbum). Spacerował zupełnie tak, jakby był u siebie w domu. Nie przeszkadzałem mu. W końcu nie dałby rady zjeść wszystkich irysów z ogrodu.
Przez chwilę czuła się jak ktoś bardzo ważny. Udało jej się wyjść na sam koniuszek trawki i nie spadła. Co prawda jej główny cel, to jedzenie, ale jednak jakieś marzenia też ma…
W ostatnich dniach wiosny ubiegłego roku w tym samym lasku, co cztery lata wcześniej spotkałem grabarza (Nicrophorus). Podobnie jak ten sprzed kilku lat, tak i ten miał pecha, bo gościło na nim roztocze. To dość częsty widok, bo grabarz służy im jako środek transportu do padliny, na której szukają pożywienia.
Grabarze to dziwne owady… Wyszukują padłe zwierzęta – głównie gryzonie i małe ptaki, gromadzą się tam przy nich po kilka, kilkanaście osobników następnie zakopują (sic!) je w ziemi i to całkiem głęboko, bo na 10 – 30 centymetrów. Później składają w nich jaja i mało tego, preparują padlinę, jak jakąś mumię nawilżając i zmiękczając swoimi sokami trawiennymi! Ohyda.
Oszczędzę Wam pozostałych szczegółów, a gdyby to jednak kogoś zainteresowało, to zapraszam do artykułu Skorpiona.
Pingpongowa? Golfowa? Futbolówka? Bilardowa, czy od kręgli? To wszystko zależy do kogo należała. Czy do jakiejś malutkiej muszki, czy do większego owada, np. ważki albo motyla. No chyba, że to wcale nie piłka do gry, a kokon jakiegoś malutkiego pajączka…
To chyba był krzak wikliny. Na pewno czerwiec. Niewielka gąsieniczka wyrzeźbiła na liściu ciekawe wzory. Widać, że była wybredna w jedzeniu i wyjadała najsmaczniejsze kąski.
Lubię te bąkowate (Tabanidae) stworzenia, choć dosyć rzadko udaje mi się je sfotografować. Ten osobnik zupełnie nie w swoim stylu siedział spokojnie w samo południe na łąkowej roślince i pozwolił się do woli fotografować.