Lednica zbożowa gościła u mnie już co najmniej trzykrotnie. To dosyć popularny pluskwiak, choć ja spotykam ją raz, góra dwa razy do roku. I co ciekawe ani razu w zbożu.

Lednica zbożowa (Aelia acuminata)

Lednica zbożowa (Aelia acuminata)
Lednica zbożowa gościła u mnie już co najmniej trzykrotnie. To dosyć popularny pluskwiak, choć ja spotykam ją raz, góra dwa razy do roku. I co ciekawe ani razu w zbożu.


Do Skalnych Grzybów można dojść startując z parkingu przy drodze nr 387 z Radkowa do Karłowa. Rozciągają się one przez około dwa kilometry. Cała trasa od parkingu w tę i z powrotem, to około sześciu kilometrów. Grzybki wyrastają raz po raz wśród drzew.









Wczesną wiosną nigdy nie grymaszę, kiedy już spotkam jakiegoś owada chętnego do pozowania. Zawsze mogłem liczyć na prezentowane dziś pluskwiaki. Co prawda zawsze mocno kamuflowały się na źdźbłach wysokich traw, ale kiedy owadów jest mało, wzrok robi się wnikliwy i spostrzegawczy.


Na początek mojej relacji z Gór Sowich kościół w Sierpnicy z XVI wieku. Trafiliśmy do niego zupełnie przypadkiem, kiedy zabłądziliśmy szukając sztolni w Osówce. Przy okazji napatoczył się miły Pan, który opowiadał historię kościoła i okolicy, ale ja zamiast słuchać fotografowałem, więc nic tu nie przytoczę…


Świnka morska, kawia domowa (Cavia porcellus) niechaj będzie nietypowo początkiem cyklu moich relacji z Gór Sowich, którymi będę Was zanudzał co najmniej raz w tygodniu. To sympatyczne zwierzątko należało do właścicieli domku, w którym nocowaliśmy podczas pobytu w owych górach. Byliśmy tam tuż przed odkryciem słynnego pociągu pod Wałbrzychem, więc turystów było jeszcze niewiele. Fajne miejsce na odpoczynek z dala od tłumów i wszechobecnej komercji, jak na przykład w Tatrach.

Widok z Przełęczy pod Tarnicą na Krzemień, Halicz i Rozsypaniec.

I w drugą stronę na Szeroki Wierch.

Zejście do Wołosatego i rzut oka za siebie. Na Tarnicę od niedawna prowadzą schody, można śmiało wybierać się w japonkach 😉

W lesie spotkałem takiego oto dziwaka.

Ostatnia prosta do samochodu i ostatnie spojrzenie na Tarnicę.

Kiedy wreszcie wspięliśmy się na szczyt Bukowego Berda naszym oczom ukazała się rozległa panorama na Kopę Bukowską, Halicz i Rozsypaniec.

Tu zbliżenie na Kopę Bukowską.

A tu na Rozsypaniec, a w tle Bieszczady po ukraińskiej stronie.

I zbliżenie na grzbiet Krzemienia, obok którego będziemy za chwilę przechodzić.

Spod Krzemienia oglądamy się za siebie i widzimy najwyższy szczyt Bukowego Berda.

Dzisiaj i przez następne dni zapraszam na wycieczkę po Bieszczadach. Którejś czerwcowej niedzieli wybrałem się na szlak z Mucznego na Bukowe Berdo z zejściem do Wołosatego. Całe 15 kilometrów drogi niespiesznym krokiem pokonane w zawrotnym tempie 7 godzin 😉 Około 800 metrów przewyższeń.
Startujemy z Mucznego ostro pod górę przez las. Po wyjściu z lasu ukazują się pierwsze widoki. Widok na północny zachód.

Rzucamy okiem na Połoninę Caryńską i w tle Wetlińską.

I cel wyprawy – Bukowe Berdo po lewej stronie kadru.

Po przejściu kilkuset metrów można już podziwiać Tarnicę i okazały Szeroki Wierch.

Nie jesteśmy jeszcze na samym szczycie Bukowego Berda, ale oglądam się do tyłu, bo widoki są pierwsza klasa.


Zazwyczaj kiedy wybieram się na grzyby, te jadalne są już dawno pozbierane. Tym razem trafiłem na kilkanaście muchomorów i sprawiły mi większą frajdę niż choćby borowiki albo kozaki.








To jedna osa jaką udało mi się w tym sezonie sfotografować, a podejść miałem wiele.
