Że zmięki żółte (Rhagonycha fulva) są romantyczne nie trzeba nikomu udowadniać.

Że zmięki żółte (Rhagonycha fulva) są romantyczne nie trzeba nikomu udowadniać.

Coś pacnęło o posadzkę w łazience. Poszedłem zobaczyć co się dzieje, a tam leży sobie wielgachny chrząszcz. Musiał wpaść przez komin wentylacyjny. Mimo, iż był tak miły i odwiedził mnie w domu, grzecznie go wyprosiłem do ogrodu, gdzie jeszcze zrobiłem mu kilka fotek.


Chodzić będąc w mnogiej ciąży jest ciężko, a co dopiero latać. Czego wy ode mnie wymagacie – odgrażała się pani chrząszczowa, która czekając na szczęśliwe rozwiązanie spacerowała sobie wolnym krokiem.

To był mój pierwszy raz z chrabąszczem majowym. Nigdy nie przypuszczałem, że z niego jest taki kolos. Miał z pewnością około czterech centymetrów długości i współpracował z fotografem jak rasowy model.



Jak co roku o tej porze dookoła całe mnóstwo tych chrząszczy ciężko pracujących nad przedłużeniem gatunku. Pozycja zawsze ta sama, ale w różnych konfiguracjach i miejscach.


Czyżby tajemniczy mieszkaniec wyszedł na zewnątrz… Kiedy widuję te dziwne „budowle” na trawach od czasu do czasu staram się je sfotografować. Jakie było moje zdziwienie, kiedy na jednej z nich zauważyłem małego chrząszczyka. Od razu pomyślałem, że to może być jego domek.

Na końcu trawki siedziała sobie mała biedronka. Niewiele większy naliściak koniecznie chciał się z nią zaprzyjaźnić. Podchodził… i odchodził. Próbował przezwyciężyć swoją wrodzoną nieśmiałość.

Pokropkę spotykam w miarę często. Tym razem znalazłem ją na mojej ogrodowej dzikiej łące. Spacerowała sobie chwiejnym krokiem po cieniutkich trawkach.

Wczoraj rankiem wyszedłem na moją dziką część ogrodu, na której w tym roku postanowiłem nie kosić trawy. Tak jak przypuszczałem, w trawie napotkałem mnóstwo owadów. Jedno miejsce pod brzozą szczególnie upodobały sobie chrząszcze. Jakież było moje zdziwienie, kiedy zauważyłem, jak jeden z chrząszczy wspina się na trawę i… wiesza na niej flagę! No tak, wczoraj było święto flagi. Pamiętał.


Rynnice olchowe pojawiają się dość wczesną wiosną. Nie próżnują od pierwszych dni, kiedy tylko robi się nieco cieplej. Podobnie w tym roku. Kiedy wyszedłem do lasu w poszukiwaniu owadów, rynnic było najwięcej, a właściwie to tylko rynnice…

