Tego ogromnego chrząszcza dostrzegłem na liściach paproci. Wyglądał na skonanego. Siedział ze wzrokiem skierowanym w jeden niezidentyfikowany punkt…

Tego ogromnego chrząszcza dostrzegłem na liściach paproci. Wyglądał na skonanego. Siedział ze wzrokiem skierowanym w jeden niezidentyfikowany punkt…

Te duże muszyska wcale nie są łatwe do sfotografowania. Wydaje mi się z obserwacji, że 80 % z nich ma ADHD. Przyleci, rozglądnie się, zrobi dwa trzy kroki, zawróci, znów popatrzy w prawo, lewo i odleci, zanim człowiek zdoła zrobić zdjęcie.
Ten przypadek był inny. Spotkana przeze mnie mucha była zajęta próbą wyciągnięcia resztek jedzenia ze swojej ssawki i tylko dlatego udało mi się ją sfotografować.

Jest wczesne popołudnie. Zdesperowany chrząszcz powoli podchodzi do brzegu liścia, skąd ma zamiar skoczyć. Zatrzymuje się i jeszcze się zastanawia. Roztrząsa w myślach wszystkie za i przeciw. W końcu podejmuje decyzję, robi jeszcze kilka małych kroczków, odbija się…..

…rozwija swoje skrzydełka i leci do pobliskiego klubu na imprezę andrzejkową, gdzie ma być chrząszczyca, na którą od dawna miał oko. Postanowił że odważy się nareszcie i trochę z nią poflirtuje.

Pamiętacie reportaż sprzed trzech tygodni o mgle nad Zalewem Czorsztyńskim? Dziś kolejna porcja zdjęć z tego dnia, ale tylko jedno zza mgły…

…bo chwilę później mgła ustąpiła i można było podziwiać zamek w całej swojej okazałości.
Przypominam, że m. in. tutaj kręcono sceny do filmu „Wakacje z duchami” na podstawie książki Adama Bahdaja.

Gdzieś tam w oddali można było również dostrzec zamek w Czorsztynie znajdujący się po drugiej stronie jeziora.






– Naooglądałem się za dużo filmów o Spidermanie i teraz chcę być, jak on. Z różnym skutkiem, ale jak poćwiczę do końca lata, Hollywood stanie przede mną otworem – mówił o sobie spotkany przeze mnie pająk. Było to pod koniec sierpnia, nie wiem jak rozwinęła się jego kariera…

Kontynuując temat mini grzybków i przyglądania się zmurszałym gałązkom, dzisiaj zdrowe, dorodne i kształtne okazy bruzdniczka malutkiego (Clitopilus hobsonii). Zajmowały całkiem sporą powierzchnię zbutwiałej gałęzi, ale nie wszystkie miały takie idealne kształty.


Kolejna porcja zdjęć ze skansenu w Sanoku. Dzisiaj zagrody, chałupy i stodoły.





Dokładnie przed tygodniem od rana wszystko spowite było gęstą mgłą, która na szczęście nie ustąpiła zbyt szybko, więc mogłem się i wyspać i wybrać na robienie zdjęć.



Trochę zaniedbałem opowieści o moich pupilkach. A właściwie pupilku, bo Azor zaginął na początku sierpnia. Zdarzało się, że nie było go w domu cały dzień, bądź dwa, ale tym razem zaginął bez śladu
Z tego faktu ucieszyła się oczywiście Matylda, bo nie specjalne lubiła Azora. O ile wcześniej ze względu na niego była gościem w domu, to od tamtej pory znów regularnie przychodzi do domu i nie bardzo chce się z niego ruszać. Poza tym zaczęła się obżerać na zimę i dziś ma ksywkę Beczka.

Skansen w Sanoku został założony już w 1958 roku i jest najstarszym i największym pod względem zgromadzonych obiektów w Polsce. Cały park etnograficzny zajmuje prawie 40 ha i w powszedni wrześniowy dzień świecił pustkami. A to lubię.
Dzisiaj kilka obiektów kościelnych, za tydzień chałupy i zagrody.



