Gdy jeden z nich nie żył, to drugi ciągle… może nie będę wdawał się w szczegóły. W każdym bądź razie para omomiłkowatych miała mało szczęścia. Podczas chwil uniesień wypatrzył ich pająk, a że był bardzo głodny stało się, jak się stało…

Gdy jeden z nich nie żył, to drugi ciągle… może nie będę wdawał się w szczegóły. W każdym bądź razie para omomiłkowatych miała mało szczęścia. Podczas chwil uniesień wypatrzył ich pająk, a że był bardzo głodny stało się, jak się stało…

Spacerując po ogrodzie przykuło moją uwagę różowe coś na liściu jabłonki. Podszedłem bliżej, a to zmrocznik pazik schował się w gęstwinie liści. Całe szczęście, że te ćmy są mało płochliwe i pozwolił mi zrobić kilka zdjęć, zanim przeniósł się w inne miejsce.


Zaczęło się całkiem niewinnie. Kilka promieni słonecznych skierowanych w niebo i barankowe chmury.




FOT. WITOLD OCHAŁ POWIAT ROPCZYCKO-SĘDZISZOWSKI FOTOGRAF KRAJOBRAZU SZKODNA ZACHÓD SŁOŃCA ASTRODRZEWKO
Na dzisiejszych zdjęciach niezwykle włochata gąsienica, którą znalazłem w ogrodzie. Niestety coś stało się z jej fryzurą, bo na tylnej części miała skołtunione włosy 


Dziś kolejna pełnia, którą miałem okazję fotografować o wschodzie księżyca. Podobno nazywa się pełnią truskawkową, ale nie zauważyłem, aby księżyc miał taką barwę 😉 To oczywiście tylko taka nazwa umowna, bo księżyc o wschodzie ma barwę uzależnioną od wielu czynników – pozycji w tym czasie słońca, zachmurzenia, wilgotności, temperatury i wysokości nad horyzontem.
Kiedy go zauważyłem, był już cały nad horyzontem. Wtedy słońce jeszcze nie zaszło.

Kolejne zdjęcia zrobiłem piętnaście i dwadzieścia minut po wschodzie, kiedy słońce również było jeszcze nad horyzontem, ale księżyc o wiele bardziej widoczny.


Zjeżdżając do doliny kolejne.

Po drodze, kiedy było już prawie ciemno zatrzymałem się, aby zrobić jeszcze to zdjęcie.

I na koniec wczorajszy księżyc z podświetlonymi przez zachodzące słońce chmurami w tle.

FOT. WITOLD OCHAŁ POWIAT ROPCZYCKO-SĘDZISZOWSKI FOTOGRAF KRAJOBRAZU ASTROFOTOGRAFIA, WSCHÓD KSIĘŻYCA PEŁNIA SREBRNY GLOB GÓRA ROPCZYCKA PODLASEK
Zachody fotografuję dosyć często. Raz są bardziej widowiskowe, innym razem mniej. Dziś kilka takich zwyczajnych, ale muszą znaleźć tu swoje miejsce.




W niedzielę natknąłem się w ogrodzie na dużego czarnego chrząszcza. Wydaje mi się, że już kilka razy go widywałem w poprzednich latach, ale dopiero teraz udało mi się go sfotografować.


Pamiętacie jak niespełna dwa tygodnie temu pokazywałem knieżycę szarą wysiadującą jajka? Pisałem też, że na jednym drzewie mają co najmniej siedem gniazd. Dobra wiadomość jest taka, że po dziesięciu dniach wykluły się z nich małe knieżyce! Zła natomiast taka, że zostało tylko, jeśli dokładnie przepatrzyłem wszystkie liście, trzy gniazda.


Miałem nadzieję, że już kwitną. Niestety, nadal ani jednego kwiatka, tylko malutkie listki. Warunki na niebie tego dnia były wyśmienite, wysokie chmury z każdą chwilą przybierały inne barwy, a najciekawiej było już po zachodzie. A ponieważ scena miała dużą rozpiętość tonalną, postanowiłem się trochę pobawić w kilkukrotne naświetlanie tego samego kadru i powstał taki oto efekt.




FOT. WITOLD OCHAŁ POWIAT ROPCZYCKO-SĘDZISZOWSKI FOTOGRAF KRAJOBRAZU NOCKOWA AKACJE ZACHÓD SŁOŃCA PIĘKNE KOLORY NA NIEBIE PODKARPACIE SAMOTNE DRZEWA PRZY DRODZE
W ostatnim czasie pojawiło się w ogrodzie dość dużo biedronek oczatek.


