Od kilku sezonów próbuję złapać zachodzące słońce dokładnie nad poniższym odcinkiem drogi. Sęk w tym, że możliwe to jest dwa razy w roku. W okolicy równonocy wiosennej i jesiennej. Dotąd nie dopisywała pogoda, albo nie miałem czasu. Podobnie i tym razem. Spóźniłem się o kilka dni, niestety wcześniej przeszkadzały chmury.






























