Wiewiór o imieniu Rudeusz

Na takich gości w ogródku zawsze mi się buzia uśmiecha od ucha do ucha. Nie są to jednak oswojone zwierzątka, jakie można zapewne spotkać w miejsckich parkach. Ten rudeusz był wyjątkowo płochliwy. Nie chciałem go specjalnie stresować, ale zależało mi na zrobieniu choć kilku zdjęć.

Siadłem więc sobie i czekałem grzecznie, aż zechce zejść z wysokiego jesionu i zapozować. Moja cierpliwość została w końcu nagrodzona. Wiewiórkowi znudziło się i zszedł na dół. Przysanął chwilkę na jednej z gałęzi, po czym hycnął w tuje i tyle go widziałem.

FOT. WITOLD OCHAŁ POWIAT ROPCZYCKO-SĘDZISZOWSKI FOTOGRAFIA KRAJOBRAZOWA WIEWIÓRKA W OGRODZIE RUDA

Tatry z Pstrągowej | 27.03.2022

Czy uda mi się w tym roku każdego miesiąca chociaż raz uwiecznić Tatry z mojej okolicy (odległość w linii prostej ponad 130 km)? Niech to będzie takie małe wyzwanie fotograficzne.

Mimo dwóch tygodni bezchmurnego nieba i wydawać by się mogło dużej przejrzstości powietrza, nie dało się przez ten czas dostrzec Tatr. Duże stężenie pyłów w powietrzu oraz wilgoć uniemożliwiały dalekie obserwacje. Dopiero wczoraj rano, po wietrznym dniu i nocy powietrze oczyściło się i o poranku czekał na mnie taki cudowny widok.

Do tej pory pojawiło się u mnie ponad siedemdziesiąt wpisów z dalekich obserwacji, ale uwierzcie było tego o wiele więcej. I ciągle mi się to nie nudzi. Zobaczenie tego na żywo za każdym razem jest równie fascynujęce. Ten widok jest tak odrealniony, że przy każdej nadarzającej się okazji muszę sie upewnić, że to jest jak najbardziej realny widok.

Tatry z Pstrągowej, 27.03.2022
Tatry z Pstrągowej, 27.03.2022
Tatry z Pstrągowej, 27.03.2022

FOT. WITOLD OCHAŁ POWIAT STRZYŻOWSKI FOTOGRAFIA KRAJOBRAZOWA DALEKIE OSERWACJE TATR TATRY Z PSTRĄGOWEJ

Boeing B-747

Boeing 747. Kiedy tylko przelatuje nade mną, czy to wersja pasażerska, czy transportowa wyciągam aparat i celuję w górę. Potężna maszyna mierząca 70 metrów, mogąca pomieścić do pięciuset osób lub do dwustu ton ładunku, przemierza niebo jak lekki ptaszek. To mnie zawsze fascynowało, a zwłaszcza te największe czterosilnikowe maszyny.

Z przymusu

Nieczęsto zdarza się, że słońce podczas zachodu czy wschodu jest czerwone, żółte lub pomarańćzowe. Bywa tak, kiedy nad horyzontem jest duże zapylenie, podczas wyżu i bezwietrznej pogody. Wykorzystałem jeden z takich wieczorów aby zrobić kilka zdjęć zachodzącego słońca nad pobliskim kościołem i kaplicą. Długa ogniskowa obiektywu i odpowiednia odległość od budynków pozwoliła uzyskać złudzenie ogromnego słońca.

Trochę z przymusu polubiłem to łapanie kulek nad horyzontem. Chmur jak na lekarstwo, więc na spektakularne zachody nie można było liczyć w ostatnich dwóch tygodniach.

FOT. WITOLD OCHAŁ POWIAT ROPCZYCKO-SĘDZISZOWSKI FOTOGRAFIA KRAJOBRAZOWA GÓRA ROPCZYCKA ZACHÓD SŁOŃCA ZA KOŚCIOŁEM I ZA KAPLICĄ

Dobra nowina

Dobrą nowiną należy się dzielić, więc się dzielę. Pamiętacie może koniki polskie, które pokazywałem tutaj już kilkukrotnie? Zaglądnąłem tam w ubiegłą środę będąc w okolicy na przejażdżce rowerowej, a tam mała dzidzia się urodziła!

Gdyby ktoś się wybierał pooglądać, czy karmić smakołykami, proszę, koniecznie poczytajcie najpierw czym można karmić konika polskiego. Żeby im nie zaszkodzić.

FOT. WITOLD OCHAŁ POWIAT RZESZOWSKI FOTOGRAFIA KRAJOBRAZOWA BRATKOWICE KONIK POLSKI ŹREBAK

Biała kulka

Za nami kolejny bezchmurny dzień. Ale i bez chmur znajdzie się jakiś motyw to utrwalenia, choć wymaga to więcej przygotowań. W sensie znalezienia odpowiedniej miejscówki, gdzie zachodząca kulka słońca będzie fajnie komponować się z resztą.

Tym razem pojechałem nad stawy po żwirowni. Rośnie tam takie jedno niepozorne drzewko. Ustawiłem się po drugiej stronie stawu z teleobiektywem i udało się skomponować poniższy obrazek.

Słońce raziło w oczy niesamowicie, ale wiedziony doświadczeniem, zabrałem ze sobą okulary przeciwsłoneczne. Nie raz już po akcji fotografowania słońca mieniło mi się później w oczach i gdzie nie spojrzałem na siatkówce wciąż tkwiła biała kulka 😀

FOT. WITOLD OCHAŁ POWIAT ROPCZYCKO-SĘDZISZOWSKI FOTOGRAFIA KRAJOBRAZOWA CZARNA SĘDZISZOWSKA ŻWIROWNIA ZACHÓD SŁOŃCA ZA DRZEWEM NAD WODĄ

Perspektywa konkretna

Od ponad dwóch tygodni nie ma u nas praktycznie żadnych chmur na niebie. Pozostaje fotografowanie słońca tuż nad horyzontem podczas wschodów i zachodów. Wczoraj wieczorem (niestety spóźniony o jeden lub dwa dni) zaczaiłem się na zachodzące słonko za długim prostym odcinkiem drogi tu u mnie w okolicy. Ów odcinek bez jednego zakrętu liczy około cztery tysiące dwieście pięćdziesiąt metrów! Konkretna perspektywa 😉

FOT. WITOLD OCHAŁ POWIAT ROPCZYCKO-SĘDZISZOWSKI FOTOGRAFIA KRAJOBRAZOWA SŁOŃCE ZACHODZĄCE NAD DROGĄ

Za pół roku znowu

Nie dalej jak tydzień temu w tym samym miejscu fotografowałem wschodzący Księżyc. Tak się składa, że dokładnie dziś rano w tym samym miejscu wschodziło słońce. Postanowiłem zrobić identyczny (prawie) kadr, ale ze wspomnianym słońcem.

Niestety, a może stety warunki były takie sobie. Wilgoć i skumulowane nad horyzontem mgły i dymy z kominów spowodowały, że słońce pokazało się dopiero około jednego stopnia nad horyzontem. Ledwo przezierało, a okolica nadal była szara. Ale nie ma się czym martwić, kolejna okazja za około pół roku 🙂

FOT. WITOLD OCHAŁ POWIAT ROPCZYCKO-SĘDZISZOWSKI FOTOGRAFIA KRAJOBRAZOWA IWIERZYCE WSCHODZĄCE SŁOŃCE NAD DROGĄ

Sarny na pastwisku

Nie chce się wstawać, ale później świat nie wygląda już tak pięknie. Słońce coraz szybciej podnosi się wysoko nad horyzont i jedynie przez pierwszą godzinę, maksymalnie półtorej po wschodzie słońca można napawać się tym pieknym miękkim przydymionym światłem. Mroźne poranki szybko zamieniają się w ciepłe przedpołudnia. Szron szybko znika z traw. Ptaki są coraz głośniejsze i gdy tylko robi się jasno urozmaicają spacery swoimi trelami. Oby ta pogodna aura trwała już na dobre.

Wyborny smak poranka

Od kilku dni nie ma ani chmurki na niebie, więc cieszy nawet te kilka obłoczków, które pojawiły się rano na niebie. Perfekcyjnie rozproszyły światło usiłującego przedrzeć się przez nie słońca. Chyba udało mi się złpać najpiękniejszy moment tego poranka. Z najintensywniejszymi pastelowymi kolorami.

Pomyślałem, jak fajnie byłoby, gdyby takie kolory panowały cały dzień, ale… z drugiej strony szybko by nam spowszedniały i nie byłyby już niczym nadzwyczajnym. A tak, wyczekane tygodniami, okupione poranną pobudką „smakują” wybornie.

FOT. WITOLD OCHAŁ POWIAT RZESZOWSKI FOTOGRAFIA KRAJOBRAZOWA BRATKOWICE PASTELOWE BARWY PORANKA