Pośpiech

Ten zachód słońca był wyjątkowy – ogromna, ognista kula zawisła tuż nad linią horyzontu, a jej blask odbił się w spokojnej tafli wody. Ciepłe odcienie pomarańczu i czerwieni kontrastowały z chłodnym błękitem zmierzchu, tworząc niezwykłą harmonię barw.
Spokój i cisza? Cisza tak, ale nie spokój! Biegłem niczym spłoszony bażant na odpowiednie miejsce, a trzęsącymi się ze zmęczenia dłońmi ledwo utrzymałem aparat. A tu jeszcze trzeba było ochłonąć i uspokoić oddech, żeby zrobić w miarę ostre zdjęcia!

Spacer

Zimowy wieczór, wierzby i płonące niebo. To jedna z tych chwil, kiedy natura maluje własne arcydzieło, a ja tylko naciskam spust migawki. Cisza zdawała się spowijać pola, przerywana tylko szelestem suchych traw. Nic bardziej mylnego – przenikliwy wiatr wywoływał ciarki na całym ciele. A może to ten widok…

Uwielbiam takie momenty – surowe, spokojne, pełne ukrytej energii. Wierzby pamiętające dawne czasy, jakby przysłuchiwały się pożegnaniu dnia. Zachód słońca na tle zimowego, choć bezśnieżnego  krajobrazu ma w sobie coś nostalgicznego, ale i pełnego nadziei. Albo tylko ja to tak odczuwam.

Szybki spektakl

Tego wieczoru niebo było ciekawsze na wschodzie niż na zachodzie. Specyficzny układ chmur sprawił, że to chmury nad wschodnim horyzontem ukazały się w pięknych czerwonych barwach.

Wracałem z przejażdżki rowerowej i w te pędy goniłem na tę polną dróżkę porośniętą starymi drzewami. Pośpiech był wskazany, bo jak to często bywa, spektakl nie trwał długo.

Rower tęskni

Jest śnieg, nie ma śniegu, jest śnieg, nie ma. Tak mniej więcej wyglądają ostatnie zimy. No i fajnie, teraz wyglądają tak, dawniej były bardziej mroźne i dłuższe. Nie wiadomo, jakie będą w przyszłości. Nie mamy na to większego wpływu, więc bierzemy to z dobrodziejstwem inwentarza.

Mimo wszystko czekam już na wiosnę. Albo przynajmniej na stabilne temperatury powyżej zera. I nie chodzi tu o mnie, ale mój rower tęskni…

Entuzjazm nie na wyrost

Noworoczny i poranek i wieczór były tak niesamowite, że powiedziałem sobie, że już nic lepszego mnie w tym roku nie może spotkać. I rano i po zachodzie niebo zapłonęło czerwonymi barwami.

Dziś chciałbym Wam pokazać w pierwszej kolejności zdjęcia wieczorne. Na miejscówkę do fotografowania wybrałem stare wierzby, które mam tak blisko domu, a tak ostatni rzadko je fotografuję. Sami zerknijcie, aby się przekonać, że mój entuzjazm nie jest na wyrost.