Spacer

Zimowy wieczór, wierzby i płonące niebo. To jedna z tych chwil, kiedy natura maluje własne arcydzieło, a ja tylko naciskam spust migawki. Cisza zdawała się spowijać pola, przerywana tylko szelestem suchych traw. Nic bardziej mylnego – przenikliwy wiatr wywoływał ciarki na całym ciele. A może to ten widok…

Uwielbiam takie momenty – surowe, spokojne, pełne ukrytej energii. Wierzby pamiętające dawne czasy, jakby przysłuchiwały się pożegnaniu dnia. Zachód słońca na tle zimowego, choć bezśnieżnego  krajobrazu ma w sobie coś nostalgicznego, ale i pełnego nadziei. Albo tylko ja to tak odczuwam.

Opublikowane przez Witold Ochał

Projekty? Sesje? Plenery? Nie, ja tylko fotografuję.

Dodaj komentarz