Moje zmysły

Tak zaplanowałem wyjazd rowerowy, aby na sam koniec dnia trafić na pobliską żwirownię. Piękne warunki zaczęły się nieco przedwcześnie, więc musiałem ostro kręcić, aby zdążyć.

Jednak mniejsza z tym, bo widoki i klimat wynagrodziły zadyszkę. Zrobiłem kilka ujęć, a potem podczas postprodukcji, jak zwykle, doprowadziłem je do takiego wyglądu, jak widok odbierały moje zmysły, a nie jak to zarejestrowała bezduszna matryca smartfonu.

Prawie biegiem

Fotografia, rower, siłownia i jeszcze czasem zwykłe spacery z pierwszą żoną. Tak wygląda mój czas wolny. I właśnie podczas spaceru trafiliśmy na taki niesamowity zachód słońca. Niewiele na to wskazywało, ale jak już było wiadomo co będzie, prawie biegiem dotarliśmy nad pobliski staw, aby to tam uchwycić te magiczne kolory schyłku dnia.