A może lepiej Afroamerykanin. Afroamerykanin wśród chrząszczy 😉

Rozdestnica wrotyczówka (Galeruca tanaceti)
A może lepiej Afroamerykanin. Afroamerykanin wśród chrząszczy 😉

Pewnie to nie jest biedronka, tylko jakowyś inny chrząszcz, ale znając Harmonie, niewykluczone, że to jej nowe wcielenie 😉

A tak naprawdę to jakowyś stonkowaty chrząszcz (Chrysomelidae), wielce prawdopodobne, że to Chrysolina polita…

Ta smętka wyglądała, jakby była za przeproszeniem naćpana. Po oczach wnoszę 😉

Czy słyszeliście podobne, rzeczy, żeby dodawać fiołki do jedzenia?!? 😉 Też nie słyszałem do dziś. Ale i owszem, można, i podobno to nawet smakuje. A przeczytałem o tym tu.


Ta ciemka opanowała ją prawie do perfekcji. Potrafi schować się siedząc na ogólnodostępnym i ogólnowidocznym murku. Gdy robi się szarówka staje się niewidoczna. Ale moje sokole oko wypatrzyło i ją 😉


Kopiąc w szufladzie znalazłem tego oto wąsacza.

Ta mucha okazała się wyjątkowo źle wychowana. Ja do niej z aparatem, a ona w zębach dłubie

Nie z listopada, tylko z ostatniego dnia października. Ale i tak mocno się zdziwiłem na widok muchy. I to nie jakowejś ospałej, ale całkiem żwawej i dziarskiej.

I wąs ładnie podkręcony, i fryzurka zadbana i krótko przystrzyżona. ładnie i schludnie, można? Można! Nawet chrząszcz jak chce to potrafi o siebie zadbać 😉

Nie ogarniam, co to, po co i czyje

