– Specjalnie schowałem się przed, co prawda późnowieczornym słońcem, ale nie ma co ryzykować poparzeniami. Tym bardziej kiedy zapomni się nasmarować kremem z filtrem.

– Specjalnie schowałem się przed, co prawda późnowieczornym słońcem, ale nie ma co ryzykować poparzeniami. Tym bardziej kiedy zapomni się nasmarować kremem z filtrem.

Dostojna w każdym calu. To moje pierwsze spotkanie oko w obiektywie z tą ważką. Do tej pory żadna z nich nie była łaskawa mi popozować.

Ta dowcipna pszczolinka postanowiła się ze mną pobawić w chowanego. A może była wystraszona ulewą, która przeszła kilkadziesiąt minut wcześniej…

Rozbieg skoczni w Willingen, naszemu komentatorowi Włodzimierzowi Szaranowiczowi przypominał obiekt UFO. To ja napiszę, że ten ufoludek przypomina mi małego pluskwiaka.

Ostatnio spotykałem wiele poczwarek biedronek. I zawsze zastanawiałem się po co im te wszystkie wąsy z przodu. No chyba, że to tył jest…



Trzy ukąszenia przez komary. Musiałem się poświęcić, aby uchwycić te dwie… hm… nie owijajmy w bawełnę… bzykające się błonkówki.

Jednorek kosaćcowy (Mononychus punctumalbum) gościł u mnie niedawno, ale spotkałem kolejnego, który zechciał zatańczyć przed obiektywem.


-Taki ładny kolor to i dobre chyba musi być… – mruczała pod nosem i wciągała ile się dało. Potem zwijała swoją trąbkę w sprężynkę, po czym wciągała dalej.

– Jak tu na czymś takim odpocząć. Wiatr giba tym na wszystkie strony, ciężko utrzymac równowa:-) gę…
To było moje pierwsze spotkanie z tym jak dla mnie całkiem ładnym chrząszczem. To Ogrodnica niszczylistka (Phyllopertha horticola), a wiem to z Uroki Natury 🙂

W wolnych chwilach ćwiczę sobie podciąganie na drążku. Na razie podciągną się góra dwa, trzy razy, ale to dopiero początek.

