Setka po czasie

Można by powiedzieć, że weekend jak każdy inny. Dodatkowo wolny piątek jednak robi nieco różnicę, zawsze to trzy dni, a nie dwa.

U mnie z pogodą dziś bez szału, przez większość czasu kręciły się chmury, ale miałem postanowienie, że niezależnie od wszystkiego wsiadam rano i jadę na rower, a w planie była setka.  Ostatni raz 100 km robiłem prawie rok temu, później odpuściłem długie dystanse na rzecz krótskich i biegania.

Rano było uwaga, tylko 3 stopnie na plusie, a kiedy wracałem pięć godzin później było już 23! Niezła rozpiętość jak na jeden dzień. Zdjęcia oczywiście nie z dzisiaj, a sprzed dwóch dni.

Krótka majówka

Już niedługo majówka! No dobra, nie będę nikogo denerwował, bo w tym roku majówka jest tak krótka, że nie zasługuje nawet na miano majówki. Raptem trzy dni. No gorzej w kalendarzu nie mogło się poukładać.

Ja tam jednak narzekał nie będę, tylko już szykuję plany na weekend, tak jak na każdy inny. Jak tylko zdrowie pozwoli, będzie aktywnie, no bo jak inaczej…

Kwietniowa mieszanka pogodowa

To była typowo kwietniowa mieszanka pogodowa. Jak mówi przysłowie: kwiecień przeplata trochę zimy, trochę lata. I tak właśnie było wczoraj. Porywisty wiatr, ale również słońce. Za chwilę więcej chmur, mocne podmuchy i deszcz, a momentami nawet śnieg. Po chwili znów słońce.

Nie mogłem jednak przestraszyć się takiej pogody. Założyłem buty, kilka warstw odzieży, aparat w dłoń i fru na spacer. 13 kilometrów nie było łatwym wyzwaniem, zwłaszcza powrót pod wiatr, kiedy akurat się zachmurzyło i pojawiły się opady. Nic to jednak, bo jak to się mówi, w zdrowym ciele zdrowy duch.

Rekonwalescencja po „papatonie”

Po przebiegnięciu wczorajszego ponad 21-kilometrowego „papatonu” dziś w ramach rekonwalescencji wybrałem się na krótką fotoprzejażdżkę rowerem po okolicznych polnych drogach. Słoneczna, choć niezbyt ciepła aura nie pozwoliła mi siedzieć w domu. Bo jak tu nie ulec pokusie włóczenia się w takich okolicznościach przyrody.

Powolutku, niespiesznie i uważnie. Żeby przez pośpiech niczego nie przegapić. Tyle się dookoła dzieje o tej porze. Powoli zaczyna się też robić żółto od rzepaku, ale o tym w kolejnych postach.

Wilgoć

Jeden dzień solidnie popadało, spadło około 30 mm deszczu. To solidna dawka wilgoci dla roślin, zwłaszcza wczesną wiosną. Czy spacer w tak wilgotnych okolicznościach przyrody jest fajny? Jak już nie pada, to jak najbardziej. To jedyny w swoim rodzaju klimat.

Zresztą… nie ma złej pogody na spacer. Może być tylko źle dobrane ubranie.

Królestwo Czosnku Niedźwiedziego cz. II

No nie ukrywam, trochę tych zdjęć zrobiłem w moim królestwie czosnku niedźwiedziego. Dlatego dziś część druga z tej ostoi spokoju, a nawet śmiem powiedzieć z raju.

Bo być może tak właśnie wygląda raj. Miejsce, w którym łapie się równowagę i harmonię. W otoczeniu tego, co się lubi, z kojącymi zapachami i dźwiękami natury.

Królestwo Czosnku Niedźwiedziego cz. I

To prawdziwe królestwo czosnku niedźwiedziego. Po bokach strome, leśne zbocza, a na dole niepozornie wijący się strumyk. Dookoła unosi się zapach, który aż kręci w nosie.

Wybrałem się tam niezbyt późnym popołudniem, aby zbocza lasu nie zasłaniały jeszcze słońca. Na drzewach nie było jeszcze wielu liści, więc wpadało całkiem sporo światła. A wiadomo, w pięknym świetle wszystko wygląda jeszcze lepiej.

Chyba dawno nie stanęła tam ludzka stopa. Mnóstwo powalonych drzew, teren trudno dostępny, więc pewnie mało kto się tam zapuszcza. Stąpając ostrożnie między roślinami i idąc wzdłuż strumyka, chłonąłem ten krajobraz okraszony zapachem i śpiewem ptaków.