Uwielbiam fotografować te pełzające żelki. A nawet nie wiem, co z nich później powstaje.

Uwielbiam fotografować te pełzające żelki. A nawet nie wiem, co z nich później powstaje.

Kwadratniki mają to do siebie, że oprócz tego, że mają dużo oczu, to mają również dużo nóg. I to bardzo długich nóg. A ich ulubionym zajęciem jest chyba wylegiwanie się na liściach.


– Ech, wszyscy dookoła myślą tylko o przedłużaniu gatunku, a ja marzę o miłości romantycznej, gdzie główną rolę gra uczucie, a nie tylko kopulacja i kopoulacja…. – skarżył się pewien pluskwiak spoglądając tęsknym wzrokiem w zachodzące słońce.

Znalazłem to to na liściu pokrzywy. Dosyć często spotykam tego grzyba na różnych roślinach. Z daleka rzuca się w oczy ze względu na jaskrawy kolor.

Na początku maja miałem okazję być w górach. Moja wizyta co prawda ograniczyła się do wyjazdu kolejką na Kasprowy, ale widoki były porywające. Pozwolę sobie pomęczyć Was nimi przez najbliższych kilka czwartkowych wpisów.





Nie pamiętam, co to za kwiatek, na którym spotkałem tego malutkiego pajączka, ale jakimś cudem go zauważyłem. Próbował naprawić swoją lekko zszarganą sieć.

Muchy są wszędzie i prawie zawsze. Mam je obfotografowane ze wszystkich stron i pod wszystkimi kątami. Teraz, gdy widzę muchę, rzadko przymierzam się do jej fotografowania. Dziś to nadrabiam. Dwa okazy i dwa dizajny w ubiorze.


– Dopiero co układałem fryzurę, a tu taka wichura – denerwował się pewien złotook.

Gdyby taką gąsienicę dobrze wytresować, mogła by sama pozamiatać całą kuchnię…


Pan chrząszcz chciał koniecznie oderwać panią chrząszczową od trawki. Ta jednak była uparta.
