Luknijmy no, którędy droga. Wydaje się, że jest dobrych kilka kilometrów.






Luknijmy no, którędy droga. Wydaje się, że jest dobrych kilka kilometrów.






To nic, że na poprzednią sobotę meteorolodzy zapowiadali w Bieszczadach burze, grad i śnieg. Kilkoro zapaleńców obudziwszy się rano stwierdziło, że pięknie świeci słoneczko, jest ciepło, więc pełni optymizmu wyruszą w góry.
Cel: Rozsypaniec- Halicz-Tarnica, według mapy pięć i pół godziny spacerku 😉








Mniam, mniam, pyszny nektarek….. zaraz zaraz, a co to ja pszczoła jestem, czy co…?!?! 😉

Fotka nie pierwszej jakości i ostrości, ale ośmielam się pokazać, bo ganiałem za tą pszczołą chyba z dwadzieścia minut 😉

Słońce takie mocna, trzeba okularki wdziać 😉



Nic nie wskazuje na to, że Matylda chociaż troszkę zmądrzeje. Przeciwnie – jest coraz gorzej… 😉





Nie wiem, co to za owady, a najbardziej zaintrygowało mnie to, że obydwa wyglądają na tą samą płeć…. Czyżby i wśród owadów były osobniki homo… 😉
Tak, czy inaczej mały seks na łonie przyrody trwał sobie w najlepsze, a ja niedobry podglądacz…. 😉
