Niby koniec września, a funkie nadal kwitną. To chyba dlatego, że deszczyk trochę popadał i złapały drugi oddech.

Niby koniec września, a funkie nadal kwitną. To chyba dlatego, że deszczyk trochę popadał i złapały drugi oddech.













Będąc w okolicach Karpacza, odwiedziłem Skalne Miasto koło Adršpach w Czechach, tuż przy granicy z Polską. W związku z napiętym grafikiem miałem na spacer tylko kilka godzin, więc oglądnąłem tylko jego małą część.
Przy wejściu do Skalnego miasta znajduje się małe, urokliwe jeziorko z turkusową wodą 😉

Spacerując dalej szlakiem, wchodzi się do wąskiego „korytarza” prowadzącego między wysokimi na kilkanaście i kilkadziesiąt metrów skałami.





O ile poza Skalnym Miastem był upał ponad trzydziestostopniowy, to między skałami chwilami udało mi się zmarznąć. Za tydzień następna seria zdjęć z tego miejsca.






– Zapomniałam ręcznika, no to sobie posiedzę tu chwilę i sama wyschnę…

Widywałem ją u Was na blogach nie raz, ale nazwy oczywiście nie pamiętam. Nakryłem ją pierwszego maja, kiedy świętowała Święto Pracy. Leniwie wylegując się na liściu.


Będąc w Zamku Książ, zaglądnąłem również do palmiarni. O ile na zewnątrz było wtedy ze czterdzieści stopni w cieniu, to w palmiarni z piętnaście więcej… Wyniosłem z niej zatem to jedno, jedyne zdjęcie anonimowego kwiatka. Zapewne jakowyś kaktus zakwitł…

Dzisiaj zaczyna się astronomiczna jesień. na niektórych drzewach i krzakach liście zaczynają przybierać jesienne barwy… Ale póki co, do 22:42 cieszmy się latem!


Wrzesień to oczywiście czas wrzosów. W ogrodzie rośnie kilkanaście, albo więcej krzaczków.


Nieliczne pszczoły korzystają z ostatnich ciepłych chwil (zdjęcie poniżej z czasu, kiedy jeszcze takowe były ) i zbierają miodek.



Podczas wakacyjnych wojaży odwiedziłem zamek w Książu, dzielnicy Wałbrzycha. Pochodzi on podobno z XIII wieku i wybudował go fajny gość, a przynajmniej o fajnym imieniu – Bolko. A ile razy był burzony i odbudowywany do dzisiejszego dnia, to nie mam pojęcia. Z opowieści pani przewodnik zapamiętałem jeszcze, że gdzieś ostatnio zamieszkiwała go księżna Daisy. Więcej nie usłyszałem, bo wolałem fotografować.





Jedne z ostatnich gorących wrześniowych promieni słonecznych wykorzystał jeden z pajączków zamieszkujących złocienie rosnące w ogródku. Powiedzmy, żeby nie przesadzić, że na co trzecim, czwartym kwiatku zamieszkuje jeden mały pajączek. Być może wybrały to miejsce, bo najpóźniej wieczorem jest ono w cieniu…
