Nie rozróżniam, ale jestem pewien, że była to samiczka. Wdzięczyła się przed obiektywem jak rasowa modelka. Na dodatek chuda jakaś taka…



Nie rozróżniam, ale jestem pewien, że była to samiczka. Wdzięczyła się przed obiektywem jak rasowa modelka. Na dodatek chuda jakaś taka…



Być może było tuż po deszczu, być może spotkało ją coś zgoła innego. W każdym bądź razie mała błonkówka nie wyglądała za dobrze. Siedziała przytulona do trawki czekając na choćby odrobinę słońca.


Trochę przegapiłem wczorajsze święto, ale jestem usprawiedliwiony, bo skupiłem się na środzie popielcowej 😉


– Co to jest za las? Jak się tu odnaleźć? Nie wzięłam ze sobą GPS-a! – zamartwiała się niewielka muszka, która wylądowała na gałązce świerka i nie bardzo wiedziała jak się stamtąd wydostać.

W ramach odpoczynku od zimowych krajobrazów, dziś zdjęcie z końcówki lipca, które zrobiłem na łączce niedaleko domu.

Przestrojnik trawnik (Aphantopus hyperantus) to trudny do sfotografowania motyl. Podczas jednej z przechadzek po łąkach pod koniec lipca zauważyłem jednego na kwiatku w towarzystwie mrówki. I jedno i drugie znalazło się tam na pewno w jednym celu. Spróbować, jak smakuje jedzonko z przykuwającego wzrok swoim kolorem kwiatka.

Pierwszego dnia lata ubiegłego roku przyłapałem na irysiejednorka kosaćcowego (Mononychus punctumalbum). Spacerował zupełnie tak, jakby był u siebie w domu. Nie przeszkadzałem mu. W końcu nie dałby rady zjeść wszystkich irysów z ogrodu.

Przez chwilę czuła się jak ktoś bardzo ważny. Udało jej się wyjść na sam koniuszek trawki i nie spadła. Co prawda jej główny cel, to jedzenie, ale jednak jakieś marzenia też ma…

Początkiem lipca spotkałem tę przyodzianą w pomarańczowy peniuar muszkę. Wyśmiewana na łące za swój strój, chętnie zgodziła się na pozowanie, aby pokazać innym mieszkańcom, że wcale nie jest taka znowu najgorsza.

To chyba był krzak wikliny. Na pewno czerwiec. Niewielka gąsieniczka wyrzeźbiła na liściu ciekawe wzory. Widać, że była wybredna w jedzeniu i wyjadała najsmaczniejsze kąski.
