Nareszcie i ja się doczekałem, listki zaczęły się przebarwiać, niektóre jeszcze nieśmiało, ale to już kwestia kilku dni…


Nareszcie i ja się doczekałem, listki zaczęły się przebarwiać, niektóre jeszcze nieśmiało, ale to już kwestia kilku dni…


Nie wiem jak Wy, ale kiedy ja byłem mały, to strasznie się ich bałem. Na dodatek dorośli straszyli, że jak będę niegrzeczny, to mnie szczypawice pogryzą, brrrrrr…
Skorek pospolity (Forficula auricularia), czyli szczypawka, szczypawica wydaje się całkiem pożyteczna, bo jak legenda głosi, zjada mszyce i gąsienice. Niestety skorki bywają również wegetarianami i zjadają rośliny, wgryzając się w nie i tym samym niszcząc.
Ten tu, to młody osobnik.


– Nie, wcale nie jestem zły, ani naburmuszony, to mój codzienny wyraz twarzy – tłumaczył się jakowyś chrząszcz jak mniemam.

Ja już tak mam, jak nie odleci, to się za czymś schowa…

– Jestem pająk Kwietnik (Misumena vatia) i jadam tylko to, co ma ładne oczy.

Kilka miesięcy temu udało mi się zrobić dość duże powiększenie pewnej muchy, która dawno nie goliła oczu…

Kilka lat temu pod koniec października trafiłem na taka oto instalację. Wielce prawdopodobne, że to galasówka Szypszyńca różanego (Rhodites rosarum), błonkówki z rodziny galasówkowatych.

Udawała patyk wbity w liść. Ale moje sokole oko ją zdemaskowało. To gąsienica jakowaś, chociaż…. …bardzo podobna do kobry…


Do pani wojsiłki (Panorpa communis) przyszedł kolega. I jak tak usiedli na liściu, to opowieściom i plotkom nie było końca.

Na spotkanie kalendarzowej jesieni wybrałem się w sobotę o siedemnastej na okoliczne pola, ale to chmurki okazały się najładniejsze 😉


