Zachody fotografuję dosyć często. Raz są bardziej widowiskowe, innym razem mniej. Dziś kilka takich zwyczajnych, ale muszą znaleźć tu swoje miejsce.




Zachody fotografuję dosyć często. Raz są bardziej widowiskowe, innym razem mniej. Dziś kilka takich zwyczajnych, ale muszą znaleźć tu swoje miejsce.




W niedzielę natknąłem się w ogrodzie na dużego czarnego chrząszcza. Wydaje mi się, że już kilka razy go widywałem w poprzednich latach, ale dopiero teraz udało mi się go sfotografować.


Pamiętacie jak niespełna dwa tygodnie temu pokazywałem knieżycę szarą wysiadującą jajka? Pisałem też, że na jednym drzewie mają co najmniej siedem gniazd. Dobra wiadomość jest taka, że po dziesięciu dniach wykluły się z nich małe knieżyce! Zła natomiast taka, że zostało tylko, jeśli dokładnie przepatrzyłem wszystkie liście, trzy gniazda.


Miałem nadzieję, że już kwitną. Niestety, nadal ani jednego kwiatka, tylko malutkie listki. Warunki na niebie tego dnia były wyśmienite, wysokie chmury z każdą chwilą przybierały inne barwy, a najciekawiej było już po zachodzie. A ponieważ scena miała dużą rozpiętość tonalną, postanowiłem się trochę pobawić w kilkukrotne naświetlanie tego samego kadru i powstał taki oto efekt.




FOT. WITOLD OCHAŁ POWIAT ROPCZYCKO-SĘDZISZOWSKI FOTOGRAF KRAJOBRAZU NOCKOWA AKACJE ZACHÓD SŁOŃCA PIĘKNE KOLORY NA NIEBIE PODKARPACIE SAMOTNE DRZEWA PRZY DRODZE
W ostatnim czasie pojawiło się w ogrodzie dość dużo biedronek oczatek.



W ostatni dzień maja w ostatniej chwili zdecydowałem się wyjść na zachód słońca. I bardzo dobrze zrobiłem, bo na niebie wisiała niepozorna chmurka, która robiła nastrój.


FOT. WITOLD OCHAŁ POWIAT ROPCZYCKO-SĘDZISZOWSKI FOTOGRAF KRAJOBRAZU ZAGORZYCE ZACHÓD SŁOŃCA NIESAMOWITA CHMURA O ZACHODZIE SŁOŃCA ZŁOTA GODZINA PODKARPACIE
Coś dziwnego przyczepiło się do złotooka i tak był tym zmartwiony, że siedział smutny na trawce i zastanawiał się jak się tego pozbyć.

Czekały z niecierpliwością na ten dzień, na dzień dziecka. Wyrazy współczucia dla rodziców, jeśli każdego z nich chcą obdarować choćby skromnym prezentem…



Ostatnio pojawiło się kilka smętek w ogrodzie. Zazwyczaj siedzą sobie w gęstej trawie udając, że ich nie ma. A kiedy próbuję je fotografować złośliwie chowają się za trawę, na której siedzą.

Zdaje się, że omomiłki uwielbiają akrobatykę. Tych dwoje czyniło swoje wygibasy najpierw na liściu brzozy, a kiedy się do nich zbliżyłem z aparatem przenieśli się na trawkę. I tam już w ogóle przestali zwracać na mnie uwagę.
