Pewne leniwe popołudnie. Na płatku nie pamiętam jakiego kwiatka wyleguje się ten chrząszczyk pomachując sobie tylną nóżką.

Barciel pszczołowiec (Trichodes apiarius)
Pewne leniwe popołudnie. Na płatku nie pamiętam jakiego kwiatka wyleguje się ten chrząszczyk pomachując sobie tylną nóżką.

– Wdziałem na siebie ten czerwony płaszcz przeciwdeszczowy, ale…. w sumie nie wiem czy będzie padało…. Lepiej być przygotowanym na najgorsze, bo później żeby wysuszyć skrzydełka, to trzeba dużo czasu…


– Jestem jeszcze młodziutka, więc mogę się trochę popaciać przy jedzeniu. Mamusia mi wyczyści pyśkę i znowu będę ładna.

Od jakiegoś czasu kwitnie tawuła swoimi drobniutkimi różowymi kwiatkami.


Jak się samemu wyhoduje to się ma. Z tego założenia wychodzą te mrówki. Doglądają swojego stadka codziennie.

Ostatnio jako widz uczestniczyłem w pokazach akrobatyki ważek…

– Specjalnie schowałem się przed, co prawda późnowieczornym słońcem, ale nie ma co ryzykować poparzeniami. Tym bardziej kiedy zapomni się nasmarować kremem z filtrem.

Dostojna w każdym calu. To moje pierwsze spotkanie oko w obiektywie z tą ważką. Do tej pory żadna z nich nie była łaskawa mi popozować.

Ta dowcipna pszczolinka postanowiła się ze mną pobawić w chowanego. A może była wystraszona ulewą, która przeszła kilkadziesiąt minut wcześniej…

Rozbieg skoczni w Willingen, naszemu komentatorowi Włodzimierzowi Szaranowiczowi przypominał obiekt UFO. To ja napiszę, że ten ufoludek przypomina mi małego pluskwiaka.
