Kolejny owad przyłapany w wieczornych okolicznościach. Tym razem znudzony pluskwiak, który snuł się jak cień po ździebełku.


Kolejny owad przyłapany w wieczornych okolicznościach. Tym razem znudzony pluskwiak, który snuł się jak cień po ździebełku.


Drugi rok z rzędu w ogrodzie wykluły mi się te małe pluskwiaczki. Ich przedszkole znajduje się na wysokich trawach które zachowały się w zakamarkach ogrodu.


Coś mi się zapomarańczowiło na którejś z traw. To nie mogła być roślina. Przeczucie mnie nie myliło, to pomarańczowy pluskwiak, zapewne borczyniec owocowy.



Trzeba przyznać, że specjaliści od nadawania nazw owadom tym razem spisali się na medal. Żółwinek zbożowy jak najbardziej z wyglądu przypomina żółwia.



Kucałem w wysokiej trawie coś fotografując, kiedy zauważyłem, że jeden pająk urządził sobie na moich dżinsach stołówkę.

Najpierw wypatrzyłem go na berberysie. Po kilku zdjęciach zeskoczył na lilię. A po następnych kilku ni stąd ni zowąd odleciał.



Tuż nad brzegiem stawu, zauważyłem coś przylepionego do trawy. Obstawiałem, że to jakiś pluskwiak i nie pomyliłem się. Siedział i poruszał swoimi czułkami na wszystkie strony. Chyba coś zwęszył.


Kogo, jak kogo, ale odorka zieleniaka nie spodziewałbym się spotkać na początku kwietnia.
Nieustannie obserwuję mury mojej hacjendy i nie powiem kilka stworzeń już tam wypatrzyłem. Jednym z nich był właśnie odorek. Musiał gdzieś tam nieopodal zimować pod jakowąś grudą ziemi. Słońce przyprażyło i postanowił nabrać trochę opalenizny na swoim nieco zszarzałym mundurku.



Wczoraj między innymi udało mi się spotkać po raz pierwszy w tym sezonie pluskwiaka. Zazwyczaj, jako że już stary i nie do końca dołężny jestem, staram się wypatrywać owadów jak najwyżej od ziemi. Ten delikwent wylądował tuż przed moimi nogami na króciutkiej trawie. Cóż, dużo mnie kosztowało, aby go sfotografować, ale się udało.

Przez kilka czerwcowych dni mieszkał sobie na ogrodowych irysach zgarb rogaty. Później zmienił miejsce zamieszkania, może i dlatego, że zbyt często go „nękałem” zdjęciami. Widać nie miał ochoty na zaistnienie na fotoblogu…


