Głównym podejrzanym o złożenie tych jajek jest według mnie ten chrząszcz. Zupełnie nieopodal siedziało dwie pary i jeszcze pojedyncze okazy.

Głównym podejrzanym o złożenie tych jajek jest według mnie ten chrząszcz. Zupełnie nieopodal siedziało dwie pary i jeszcze pojedyncze okazy.

Prawie co roku znajduję je na liściach wierzby. Równie nagle potem znikają, jak się pojawiły. Nigdy nie udało mi się zobaczyć, kto się z nich wykluwa.


Kolejny mieszkaniec mojego świeżo zapuszczonego chwastowiska to ten motylek wypatrzony na początku czerwca.

Na początku czerwca zainteresowały mnie jajka złożone przez jakiegoś owada na trawsku, które rośnie w moim stawie. Na owych jajkach jak gdyby nigdy nic siedziało sobie jakieś miniaturowe stworzonko przypominające muchówkę.



Zastanawiam się, czy owady mają tak jak koty, że torturują psychicznie swoją ofiarę przed spożyciem…

Po ciężkich przeżyciach w ciągu dnia (ułamane skrzydełko) nareszcie chwila odpoczynku na chwiejącej się trawie. Wiosną na moim świeżo nie koszonym trawniku życie owadów dopiero się odradzało. Nie spotykałem ich tam zbyt wiele. Mam nadzieję, że z każdym sezonem będzie ich tam coraz więcej.

Tego niewielkiego pluskwiaczka wypatrzyłem na początku września w wieczornych okolicznościach przyrody.

Jednym z niewielu owadów, które sfotografowałem we wrześniu była cuchna, która korzystała z ostatnich wieczornych promieni słońca, aby utrwalić swoją opaleniznę.

Tego wieczora postanowiła położyć się wcześniej spać… zaraz, zaraz, przecież ćmy zaczynają życie po zmroku… No to, tego wieczora jeszcze nie zdążyła się obudzić i zupełnie nieprzytomna dała się obfotografować ze wszystkich stron.


Na juce rosnącej tuż nad stawem zauważyłem taką dziwną osobliwość. Podejrzanym o tę konstrukcję może być chyba tylko pająk.
