Wiatrak w Różance

Jedno z miejsc, gdzie lubię zajechać, gdy tylko jestem w okolicy. Co prawda trzeba się specjalnie wspiąć na niemałą górkę, ale tam są same górki, więc kolejna nie robi różnicy. W miniony weekend znalazłem się tam niedługo po wschodzie słońca i o dziwo nie byłem tam pierwszy!

Widoki były naprawdę fascynujące. Mgły w oddali robiły spore wrażenie, więc postanowiłem wspiąć się jeszcze dla kilku fotek na wieżę stojącą opodal.

W miarę ostre

Dochodziła szósta rano. Dzień dawno się zaczął, nad wschodnim horyzontem wciąż wisiała chmura, a nad okolicą rozciągały się mgły. Po prawie dwóch godzinach jazdy dotarłem pod stary wiatrak w Różance na Pogórzu Strzyżowskim.

Nie mogłem w to uwierzyć, ale kilkadziesiąt metrów obok stał dorodny jeleń! W te pędy sięgnąłem do sakwy po aparat, a jeleń już w tym czasie mnie zauważył i rzucił się galopem do ucieczki. Rzutem na taśmę udało się zrobić te kilka zdjęć i cud, że wyszły one w miarę ostre.

Nie przeszkadzają mi

Lubię pojechać na fermę wiatrową. Jest ona oddalona ode mnie klikadziesiąt kilometrów, ale od czasu do czasu wybiorę się tam rowerem. Położona z dala od zabudowań na ogromnym terenie pól uprawnych.

Dla jednych to kupa żelastwa, dla innych ekologiczne żródło prądu. Dla mnie to świetna miejscówka do zdjęć i miejsce do wyciszenia i odpoczynku. I w niczym nie przeszkadzają mi te potężne maszyny.

Czy wiele?

Odpocznijmy nieco od tych szalonych porannych kolorów. Dziś kilka kadrów, które wpadły mi w oko podczas moich przejażdżek rowerowych. Ot zwykłe obrazki, jakich wydawać by się mogło, wiele jest w okolicy.

Na pole słoneczników trafiłem zbaczając w polną drogę, którą, o dziwo jeszcze nigdy nie jechałem.

Urzekła mnie ta postrzępiona chmura, wpisująca się idealnie w krajobraz z drogą.

Kiedy tylko mogę, przejeżdżam koło tej kapliczki. Ma ona w sobie coś, co mnie do niej przyciąga.

Bele zawsze na propsie 🙂