Do mnie wiosna przyszła już w niedzielę, kiedy to chmury jak nożyczkami odciął, w ciągu niewiele ponad godziny odsłoniły niebo. I potem już prawie codziennie świeciło słońce, aż do dzisiaj rana…



Do mnie wiosna przyszła już w niedzielę, kiedy to chmury jak nożyczkami odciął, w ciągu niewiele ponad godziny odsłoniły niebo. I potem już prawie codziennie świeciło słońce, aż do dzisiaj rana…



W weekend pogoda była pod psem. Co prawda nie padało, ale niebo było zasnute chmurami. Dlatego, kiedy późnym popołudniem zaczęło się przejaśniać, czym prędzej ubrałem trampki, wziąłem pod pachę aparat i ruszyłem na spacer. Nagrodą było podziwianie różowego nieba.

Pamiętacie co to za kolor??? ;))


Rok temu pod koniec marca, pszczółki miały już pełne ręce roboty. Krokusy, narcyzy, hiacynty, tulipany, bratki, pierwiosnki, a nawet pierwsze kaczeńce już kwitły… W tym, muszą biedne siedzieć nadal w ulach i czekać na cieplejsze dni

Wczoraj pokazałem wyimaginowaną gąsienicę. Czasami się zastanawiam, jakiemu robalowi jako pierwszemu zrobię w tym roku zdjęcie. Najprawdopodobniej, tak jak rok i dwa lata temu będzie to wałęsak. Te pająki lubią się wygrzewać w pierwszych wiosennych promieniach słońca. Póki co na zdjęciu kwietnik, które od jakiegoś czasu polubiły nasz ogród 😉

Nie mogąc wysiedzieć w domu wybrałem się, brnąc w zaspach po pachy, na spacer. Okazał się on całkiem owocny, bo spotkałem zimowo ubarwioną gąsienicę wspinającą się na drzewo…

W moim ogrodzie jakieś miniaturowe stworzenia, najprawdopodobniej krasnoludki zorganizowały sobie wystawę rzeźby lodowej. Już nawet one niemiłosiernie znudzone zimą, z nudów zajęły się obróbką lodu. Na zdjęciu rzeźba pod tytułem „Żaba skacząca za piłką”.

Gdyby przód miał biały, a nie czarny, wyglądałby zupełnie jak polska flaga. Ale tylko lewego profilu.

Oczy złote i całkowicie przeźroczyste skrzydełka, to złotook (Chrysopa) w pełnej krasie.

Wtyki straszyki (Coreus marginatus), jak mi się zdaje, to jednego roku są, a innego to ich nie ma. W poprzednim roku to było ich dużo. A dwa lata temu to było ich mało… 😉
