Zaglądnąłem kilka razy do ogrodu, żeby sprawdzić, co słychać w świecie makro. Trafiło się kilka ciekawych okazów.
Nad stawem zauważyłem potężną ropuchę (a może żabę?), która odpoczywała sobie jak gdyby nigdy nic. Nie zdawała sobie sprawy, że na głowie siedzi jej muchówka mocno przypominająca komara, która przygląda mi się podejrzliwie, zastanawiając się pewnie, co będę robił. Niestety ropucha nie była zbyt towarzyska i po chwili hopsnęła do wody.
Skakun zawsze jest mile widziany, a ten siedział sobie na suchym liściu przyklejonym do trawy. Było mu tam całkiem do twarzy. Ma chłop gust.
Pajęczyca z kokonem to również widok, który zawsze cieszy. Ta była na tyle cierpliwa, że pozwoliła zrobić sobie kilka ujęć.
Kolesia z czwartego zdjęcia nie znam i nie wiem, co to za jeden, ale jakoś tak wydał mi się godzien uwiecznienia.




