Te drogi i dróżki. Leśne asfalty, szutry czy polne ścieżki. Najbardziej lubię te, którymi jeździ niewiele osób albo prawie nikt. Jest tam cicho, spokojnie i można zapomnieć o całym świecie.
W takich miejscach jazda przestaje być tylko nabijaniem kolejnych kilometrów. Mogę zwolnić, rozejrzeć się dookoła i po prostu czerpać przyjemność z samej drogi. Bez pośpiechu, bez planu, mając w głowie tylko to, co tu i teraz. Przyrodę, dźwięki i zapachy. Widoki zmieniające się z każdym kilometrem…





