Bilans dodatni

Słoneczniki na trasie to zawsze miła niespodzianka. Nieważne, czy jest poranek, wieczór, czy jak tym razem, środek dnia. A tu trafiło się nie jedno pole, tylko chyba ze trzy położone obok siebie. Poprzestałem jednak na kilku zdjęciach z drogi, bo bąki i jusznice deszczowe były tego dnia wyjątkowo natrętne. Nawet krótki postój kończył się rojem owadów krążących wokół mnie.

Podczas powolnej jazdy polnymi drogami dorobiłem się kilku solidnych ukąszeń, które teraz skutecznie przypominają o tej wycieczce uporczywym swędzeniem. Fotografowanie w takich warunkach do najprzyjemniejszych nie należy, ale czasem trzeba pogodzić się z tym, że natura ma swoje prawa.

Czy żałuję wyjazdu? Oczywiście, że nie. Kilka ukąszeń prędzej czy później przestanie swędzieć, a zdjęcia słoneczników i wspomnienia z letniej włóczęgi zostaną na długo. I to jest bilans, który zdecydowanie mi odpowiada.

Opublikowane przez Witold Ochał

Projekty? Sesje? Plenery? Nie, ja tylko fotografuję.

Dodaj komentarz