Burzowy październik

Konwekcje, opady – owszem, ale żeby burza w październiku? No wiem, to nie nowość. Nieraz bywały i w listopadzie, ale jednak mimo wszystko to rzadkość. Już od popołudnia nad okolicą przechodziły komórki opadowe jedna za drugą. Ja jednak cierpliwie siedziałem w domu, aby dopiero przed zachodem słońca wyruszyć w plener. Wyszedłem z założenia, że jeśli złapać taką komórkę, to tylko w pięknym świetle zachodzącego słońca.

I co? No udało mi się. Na miejscu zastałem cudownie ukształtowaną komórkę burzową. Była wyizolowana, więc mogłem podziwiać ją w pełnej krasie, obserować jak się przemieszcza i co najważniejsze, nie martwić się, że zaraz zacznie padać, bo przechodziła kilka kilometrow ode mnie.

To jest zdecydowanie widok nie do zapomnienia. Mimo że widziałem takich wiele, to każdą jedną pamiętam i mogę odtworzyć okoliczności fotografowania. Stałem tam zauroczony tą potęgą natury. Zdjęcia robiłem automatycznie, a większość uwagi poświęcałem na zapamiętanie każdego szczegółu tego niesamowitego widoku.

Krok w bok

We wczorajszym poście pisałem o tym, że wystarczy nieraz poczekać kilka minut, a już mamy zupełnie inne światło. A dziś przykład, że nie warto robić ujęć tylko z jednego miejsca, bo czasem wystaczy jeden, czy kilka kroków do przodu, do tyłu, w bok i mamy zupełnie inny kadr.

Wczorajszy poranek zapowiadał się mgliście. Co z tego, że obudziłem się na czas, jak zacząłem się zastanawiać, czy jechać w teren i ponownie zasnąłem. Na szczęście mgła utrzymywała się długo i zdążyłem odwiedzić kilka miejsc i nacieszyć się cudownymi jesiennymi widokami. Poniższe zdjęcia z widokiem na górę Bardo na Pogórzu Strzyżowskim, a pozostałe mam nadzieję pokażę wkrótce 🙂

Pogoda i światło

Dwa zdjęcia zrobione w odstępie dziewięciu minut. Wprawne oko zauważy, że co prawda na jednym i drugim światło niesamowicie dopisało, ale jeden od drugiego się różni. Barwy są inne, a dzieli je tylko tych kilka minut. Tą samą miejscówkę można sfotografować w różnych porach dnia, różnych porach roku i podczas róznej pogody i każde zdjęcie będzie inne.

To nie jest kwestia postprodukcji, ani przypadku. Systematyczność, upór i cierpliwość. Dla mnie mniej ważne jest w jakim miejscu się znajdę, a bardziej ważne jakie będą warunki pogodowe i światło. Liczy sie ta krótka chwila, którą uda się uwiecznić. Że mogę się nią później podzielić. Że Ci co przegapili cudowny zachód, zaglądną rano do mojego bloga i patrząc na zdjęcie przeżyją to co ja widziałem na własne oczy.