W mojej okolicy jest ich całe mnóstwo. Na dodatek są niezwykle chętne do fotografowania. Dziś kilka z nich ma swoje pięć minut na blogu.






W mojej okolicy jest ich całe mnóstwo. Na dodatek są niezwykle chętne do fotografowania. Dziś kilka z nich ma swoje pięć minut na blogu.






Długorzęsych owadów już trochę u mnie było. Dziś przyszła kolej na tę elegantkę.


Chyba tylko dlatego, że się pożywiała, udało mi się ją sfotografować. Spotykam te owady kilka razy w roku, ale sfotografowanie ich to już inna sprawa. Tym razem się udało.

Wielbłądka… hm… próbowałem znaleźć jakieś jej cechy wspólne z wielbłądem i mi się nie udało. Cóż, jej nazwa i wielbłąda, to pewnie tylko zbieg okoliczności.

Nie tylko owady spotykam na łące, w poprzednim sezonie spotkałem cała masę kolorowych żelków. Nie sprawdzałem, czy jadalne.


Dojazd do Błędnych Skał jest możliwy samochodem. Jednak ze względu na wąską dróżkę ruch odbywa się jednokierunkowo i wjazdy są chyba co godzinę. Więc komu nie chce się iść na nogach z dolnego parkingu znajdującego się pomiędzy Karłowem, a Kudową przy drodze nr 387 zwaną drogą Stu Zakrętów (ok. 1 h niebieskim szlakiem), ten czeka grzecznie w samochodzie i później słono płaci za wjazd. Można wybrać się również z Karłowa czerwonym szlakiem (ok. 1,5 h), albo z Kudowy, również czerwonym (ok. 2,5 h). Nie przyznam się, którą opcję ja wybrałem 😛
Samo zwiedzanie Błędnych Skał trwa około godziny.









Wylądował w bardzo zacienionym i trudnym do fotografowania miejscu. Wyglądał mi na rzadki okaz, więc powoli się do niego podkradłem. Udało się zrobić niezbyt ostre zdjęcie, ale pokazuję go, bo to zdecydowanie moje pierwsze spotkanie z rusałką kratkowcem (Araschnia levana).

Początek maja to najwyższy czas na zajęcie się przedłużaniem gatunku. Wydawać by się mogło, że takim muchom to jest wszystko jedno z kim i gdzie, byle w ogóle doszło do kopulacji. Ale wśród panów muchów panuje rywalizacja o względy partnerki. Wcale tak łatwo nie mają.

Maj jak zwykle obfitował u mnie w zdjęcia owadów. Były co prawda dni, kiedy na swoich wyprawach nic ciekawego nie spotykałem, ale były i takie, kiedy wracałem przedwcześnie z powodu zapełnionej karty pamięci. Udało mi się spotkać zmrocznika pazika. Podobnie jak bardzo podobnego zmrocznika gładysza, spotkałem go w gęstej trawie. Na szczęście drzemał sobie, więc mogłem do woli fotografować.



Na koniec roku małe podsumowanie. W 2015 zamieściłem około 365 wpisów z około 830 zdjęciami. W tym czasie fotoblog według Analiz Googla miał ok. 172 000 odsłon, 49 000 wejść i 27 000 unikalnych użytkowników. Największy bum oczywiście był, kiedy blog gościł na głównej stronie gazety (kilkanaście procent całego ruchu).