Stójka na cieniutkiej trawie? Co to dla niego. To nawet sport nie jest, a codzienna codzienność.

Wujek (Empis Sp.)
Stójka na cieniutkiej trawie? Co to dla niego. To nawet sport nie jest, a codzienna codzienność.

Pędruś gościł tu już nie raz i pewnie nie raz jeszcze będzie. W tym sezonie po raz pierwszy chyba udało mi się sfotografować parę pędrusiów. Najprawdopodobniej to samica i samiec, choć głowy nie dam sobie obciąć. Wyglądają identycznie i różni ich tylko wielkość.


Żeby wyczerpać temat pędrusi na ten sezon, jeszcze dwa pojedyncze osobniki.


Wracam już do archiwalnych zdjęć owadów, choć między czasie znów powstały nowe zdjęcia krajobrazowe… Zaczynam od późnego kwietnia. To najprawdopodobniej kwadratnik. Pamiętam, że wiercił się i wiercił na tej swojej leżance. A ja cierpliwie doczekałem, kiedy się zmęczył i zasnął.



Rynnica olchowa (Linaeidea aenea) otwiera dziś moją szufladę ze zdjęciami, których nie zdążyłem pokazywać na bieżąco. Od wczesnej wiosny te ni czarne, ni ciemnogranatowe chrząszcze okupują nie tylko olchy, ale wszystko co popadnie. Są trudne do fotografowania ze względu na odbijający światło pancerz, ale wczesną wiosną człowiek spragniony fotografowania przytula obiektyw do wszystkiego co się rusza, a jest malutkie.

Uwielbiam tę ich klasyczną pozycję z tą niby zaciekawioną miną. Co roku widuję je w takiej sytuacji, a dopiero niedawno udało mi się to uwiecznić.

Jeszcze w połowie maja natknąłem się na tę ogromną skrzydlatą mrówkę. Siedziała sobie odpoczywając na trawie dopóki nie zdążyłem zrobić jednego jedynego zdjęcia. To najprawdopodobniej królowa podziemnicy.

Była tak malutka, że fotografując nawet nie widziałem kto zacz. Dopiero po powiększeniu na monitorze zauważyłem, że trafił mi się całkiem ciekawy obiekt.

To co przytrafiło się tym omomiłkom woła o pomstę do nieba. Nieświadome zbliżającemu się niebezpieczeństwu, oddawały się cielesnym uciechom w gęstej trawie. Wygłodniały bokochód o kamiennym sercu zaatakował jednego z nich. Drugi najprawdopodobniej nawet nie wiedział, że ten pierwszy już nie żyje…

Pamiętam, że wracałem z fotografowania o zmierzchu bez nadziei na jeszcze jakiś kadr, kiedy na ździebku zauważyłem dwa identyczne pluskwiaki, na dodatek ustawione w identycznych pozycjach.

– Każdy ma hamak, na miarę swoich możliwości, pająki huśtają się na swoich niciach, a ja mam elegancki leżaczek z liścia. – na liściu bujała się na wietrze jakowaś muchówka kudłata.
