Komentarz zbędny…

Zmięk żółty (Rhagonycha fulva)
Komentarz zbędny…

– Gdzie są wszyscy…. W całym mieszkaniu nikogo nie ma. Ani taty, ani mamy, ani rodzeństwa. A miałem tak dużo braci i sióstr. Wszyscy rozeszli się w świat…- żalił się malutki pajączek, który został sam na wielkim źdźbłowym mieszakniu.

Ta paskuda prześladuje mnie co roku. Od kiedy fotografuję, spotykam go każdego sezonu. Urodą nie grzeszy… ma trochę za duży nos.

Ostatnimi czasy motylki przesiadły się z przekwitającej lawendy na jeżówki.


W ogrodzie co prawda pojawiają się nowe kwiaty, ale już nie jest tak kolorowo jak wiosną
Od kilkunastu dni kwitną czarnuszki. Kilka dni temu nareszcie nieśmiało zaczyna kwitnąć hortensja. Zakwitł tytoń.



– Naukowcy wymyślający dla nas nazwy nie mają za grosz wyczucia smaku – denerwowała się pewna gnojka zakwaterowana w ogródku.


Nie ma co komentować, ulubiona czynność zmięków żółtych (Rhagonycha fulva).

Kiedy latem zaczyna kwitnąć lawenda, jest duża szansa, że spotkam na niej motyle.




Wróciłem po ciężkim dniu pracy do domu. A tu od razu taka miła niespodzianka. Na studni siedział sobie ogromny chrząszcz, a obok niego leżała Matylda. Chyba pilnowała go, żeby nie odleciał przed moim powrotem 😉 Chrząszczem okazał się dyląż garbarz (Prionus coriarius).


– Dopiero co wróciłam z urlopu w górach. Przywiozłam sobie całkiem spory kawał oscypka.
