Zupełnie podobny do oleicy fioletowej, ale jednak mniejszy, i bardziej szary niż czarny, jak ona. Pod koniec września spotkałem tego chrząszcza na jednym z chabazi rosnącym na ugorze. Nie uciekał, nie kręcił się, wprost idealny model.

Zupełnie podobny do oleicy fioletowej, ale jednak mniejszy, i bardziej szary niż czarny, jak ona. Pod koniec września spotkałem tego chrząszcza na jednym z chabazi rosnącym na ugorze. Nie uciekał, nie kręcił się, wprost idealny model.

Kto by pomyślał, że on jest taki długi. Wydało się dopiero, kiedy wyłożył wszystkie cztery kończyny najdalej jak mógł. Chciał zapewne być niewidoczny i wpasował się w trawkę jak tylko mógł najlepiej.


Na tę niewielka muszkę z pstrymi skrzydłami poluję od dawna. Zawsze albo uciekała, albo było zbyt ciemno, aby zdjęcie wyszło poprawnie. W końcu się udało zrobić jako takie zdjęcie.

Późny wieczór i przysypiająca cuchna. Oczy miała już na zapałkach i ani myślała o ucieczce.

Jak nie ma co jeść, to i mrówka smakuje doskonale. Ponoć pająki zabierają się do konsumowania mrówek w ostateczności. Ta ostateczność chyba właśnie miała miejsce ponad tydzień temu. Bokochód (Xysticus) wyglądał na tak zdesperowanego, że zjadłby nawet gotowaną marchewkę na słodko, a co dopiero mrówkę.

W normalnych okolicznościach na pewno nie zwróciłbym na to coś uwagi, ale kiedy dookoła mało owadów, cieszy nawet spotkanie takiego małego oślizłego czegoś.

Nie miał w sobie zbyt dużej witalności. Być może był tuż po wylince, bo nie skakał jak inni po łące, a siedział spokojnie na suchym badylu i zdawał się mieć wszystko gdzieś.


Żniwa trwają, kombajny szaleją w zbożu, ale uwaga! Tam dzieją się dantejskie sceny.


– Kto ostatni na górze, ten gapa – wołał jeden pluskwiak do drugiego. Któregoś wieczoru trafiłem w miejsce, gdzie tych niewielkich pluskwiaków było z kilkadziesiąt. Zauważyłem, że lubią przesiadywać na najwyższych trawach i gibać się na nich z wiatrem.

Spacerowałem skrajem świeżo skoszonej łąki, mając nadzieję na miedzy znaleźć jakieś owady do sfotografowania. Tymczasem na owej skoszonej i lekko podeschniętej trawie zauważyłem tę ogromną gąsienicę. To barczatka napójka. Niestety spotykam tylko jej gąsienice, ćmy do tej pory nie udało mi się sfotografować
