Tego dnia nie miałem nadziei na udane zdjęcia. Chmury były co prawda ciekawe, ale słońce przez nie nie prześwitywało. Pojawiła się w nich mała dziurka i okolica na kilka chwil zalała się światłem. Wykorzystałem to i tak oto powstał poniższy kadr.
FOT. WITOLD OCHAŁ POWIAT ROPCZYCKO-SĘDZISZOWSKI FOTOGRAFIA KRAJOBRAZOWA PODKARPACIE SĘDZISZÓW MAŁOPOLSKI JĘCZMIEŃ, POLE JĘCZMIENIA
Początkiem maja pokazywałem tutaj kilka zdjęć z pasiastymi chmurami altocumulus stratiformis undulatus . Tego dnia fotografowałem je jeszcze w innym miejscu, moim ulubionym – pod akacjami.
Myślę, że to już ostatnia seria fotek z burzowego weekendu. Tym razem na pozór spokojny niedzielny wieczór. Na niebie kilka niepozornych chmurek cudownie oświetlonych zachodzącym słońcem.
FOT. WITOLD OCHAŁ POWIAT ROPCZYCKO-SĘDZISZOWSKI FOTOGRAFIA KRAJOBRAZOWA PODKARPACIE ZAGORZYCE PO BURZY WIECZÓR CHMURY OŚWIETLONE WIECZORNYM ŚWIATŁEM
Czasami bywa i tak, że człowiek przywiezie jedno zdjęcie z wyjazdu na fotografowanie burzy. Wyjeżdżasz na spotkanie burzy i jest już za późno. Docierasz na miejsce i wjeżdżasz w największą nawałnicę. O fotografowaniu można tylko pomarzyć. Na powrocie zatrzymujesz się jeszcze na chwilkę, aby popatrzyć na odchodzącą burzę i co? Przed kolejną trafia ci się taka widowiskowa chmura. Co to za jedna i skąd się wzięła pomiędzy dwoma burzami… nie wiem.
Większą część soboty i kilka godzin w niedzielę spędziłem na fotografowaniu zjawisk burzowych. Udało mi się udokumentować dwie potężne burze oraz tęczę. Jednak wisienka została na sam koniec. Wieczorem na moich oczach w kilkadziesiąt minut rozwinęła się chmura burzowa. Zdałem sobie z tego sprawę dopiero, kiedy padło z niej kilka wyładowań. Wcześniej myślałem, że to zwykła chmura. Miłym dodatkiem było niesamowite podświetlenie jej przez zachodzące słońce.
10 minut później była już znacznie bliżej i o ile wcześniejsze zdjęcie to pojedyncza klatka, to teraz musiałem już składać panoramę z trzech pionowych zdjęć.
Kolejne 10 minut później. Była już tak blisko, że trzeba było robić 2 rzędy po cztery klatki.
I na koniec chmura, która też chciała zostać burzą, ale coś poszło nie tak….
Chciałbym napisać, że z wczorajszego dnia najładniejsza była tęcza, która pojawiła się późnym popołudniem, po burzy. To jednak nie prawda, bo kolory na chmurach tuż przed zachodem słońca były tak bajkowe, że aż nie do uwierzenia. Niestety tym razem obserwowałem je tylko z okna, bo nie miałem siły na kolejny wyjazd, po prawie siedmiu godzinach w terenie.
Na taki widok i emocje czekałem od tamtego sezonu. Co prawda w tym roku już trzykrotnie fotografowałem widowiskowe konwekcje, ale dopiero dziś trafiła mi się nie lada gratka. Superkomórka burzowa zmierzająca centralnie na mnie. Do ostatniej chwili, zanim zaczęło padać robiłem jej zdjęcia i te najciekawsze są z samej końcówki.
Równo miesiąc temu, ósmego kwietnia miał miejsce piękny zachód słońca. Był to jeden z pierwszych w już wiosennej aurze. Zboża powolutku zaczynały się zielenić, a rzepak nieśmiało podnosił się z ziemi.
FOT. WITOLD OCHAŁ POWIAT ROPCZYCKO-SĘDZISZOWSKI FOTOGRAFIA KRAJOBRAZOWA PODKARPACIE GNOJNICA ZACHÓD SŁOŃCA SAMOTNE DRZEWA
Wyjeżdżam na jedno z wyższych wzniesień w mojej okolicy. Słońce wstało kilkadziesiąt minut temu. Nad zachodnią stroną horyzontu rozpościerają się okazałe pasiaste chmury podświetlone od dołu słońcem. To książkowy przykład chmur altocumulus stratiformis undulatus. Piękniejszego poranka nie mogłem sobie wymarzyć.
Rzepak ma swój urok, nikt temu chyba nie zaprzeczy. Ja wypatrzyłem go na łączce, gdzie musiał się sam zasiać.
Wczorajszy poranek miał coś w sobie. Niespiesznie wstałem z łóżka, zjadłem śniadanie, kiedy zza chmur zaczęło wyłaniać się słońce. Było już po siódmej. Mimo obfitej rosy postanowiłem udać się na krótki fotospacer.