Sto lub dwieście

I to jest fajna niespodzianka. Jadę ja rowerem i słyszę podejrzane dźwięki. Znawcą nie jestem, ale czułem, że to musi być duży zwierz. Znaczy duży ptak. Przystanąłem i zacząłem zerkac w niebo przekonany, że to jakiś klucz leci.

A te dwa dziady jedne stały sobie na polu jak gdby nigdy nic. Podjechałem jeszcze kawalątek i pstryknąłem foto. Żurawie jadnak szybciutko odleciały, choć byłem od nich na pewno grubo ponad 100 metrów, a może i z dwieście.

Krzywa, Poręby Pierwsze

Niedzielnie

Wracam do niedzielnej przejeżdżki rowerowej po Pogórzu Strzyżowskim. Kolejne kilka kadrów z tej przepięknej trasy. Nie wiem ile razy (z małymi modyfikacjami) już ją przejechałem, ale wiem, że jeszcze wiele przejadę 🙂

Pstrągowa, Budzisz
Zawadka, Góra
Szufnarowa, Góra
Mała, Pod Pomnik

Aż ruszy

Przejeżdżałem rowerem w pobliżu torów. Na stacji PKP stał pociąg. Niebo prześwitywało jeszcze spomiędzy chmur resztkami jaśniejszej barwy. Decyzja mogła być tylko jedna.

Ustawiłem aprat na siodełku, ustawiłem długi czas naświetlania i czekałem, aż pociąg ruszy.

Sędziszów Małopolski, Rędziny

Szukam na niebie

Kiedy jeszcze nie jest zielono, ale temperatura jak najbardziej wiosenna, to kolorów szukam na niebie. I w wodzie.

Czarna Sędziszowska, Stara Wieś, żwirownia
Czarna Sędziszowska, Stara Wieś, żwirownia
Czarna Sędziszowska, Stara Wieś, żwirownia

Nocne warunki

Coś mnie tknęło i na późnowieczorną przejażdżkę rowerową oprócz aparatu zabrałem statyw. W sumie niebo było całe zachmurzone i sam nie wiedziałem po co biorę sprzęt.

Jednak po kilkunastu kilometrach niebo zaczęło się przecierać i pojawił się księżyc. Nadłożyłem drogi, aby pojechać w miejscówkę, którą jakiś czas temu upatrzyłem sobie na takie własnie nocne warunki.

Ropczyce, Przemysłowa

Oko i roleta

To było jeszcze w ubiegłym tygodniu. Podniosłem oko, potem drugie, a potem rolety. I już wiedziałem, że ten poranek będzie nie byle jaki. Trzeba jednak było jechać do pracy, więc pierwszą żonę posadziłem za kierownicą, a ja zasiadłem z aparatem na miejscu pasażera.

Przeczucie tym razem mnie nie zawiodło. Na niebie pokazały się przepiękne czerwone barwy!

Trzciana, Dół
Będziemyśl, Pod Koleją
Świlcza, Osiedle

Kolarstwo fotograficzne

Kiedy wyruszałem było 6 °C , w najcieplejszym miejscu 20 °C na plusie w cieniu! Tak przynajmniej pokazywał mój termometr w nawigacji rowerowej.

Dzięki tak pięknej pogodzie mogłem wrocić do kolarstwa, które najbardziej lubię – kolarstwa fotograficznego. Bez pośpiechu, bez stresu, że mi zmarzną dłonie lub stopy. Z licznymi przystankami na podziwianie i uwiecznianie przedwiosennych widoków.

Siedemdziesiąt kilometrów po Pogórzu Strzyżowskim, po kilku ulubionych miejscówkach, jedną z najbardziej widokowych tras, jakie można tutaj wytyczyć.

Pstrągowa, Bania
Mała, Pod Pomnik
Brzeziny, Bukowina
Różanka, Gwoszówka

Z miejsca pasażera

Czwartkowy poranek chciałoby się powiedzieć, że zaskoczył barwami, ale ja wiedziałem, że tak będzie. Dlatego przezornie na podróż do pracy zabrałem ze sobą aparat. Niestety, w tygodniu wschody słońca mogę fotografować tylko z miejsca pasażera.

Mile widziani

Latali to oddałem do nich kilka strzałów teleobiektywem.

Kiedy mieszka się i fotografuje w mało krajobrazowym miejscu, trzeba naprawdę się naprawdę wysilić, aby znależć coś do uwiecznienia na zdjęciach. Dlatego motoparalotniarze zawsze mile widziani 🙂

Niebo i monument

Może i było zimno, ale przynajmniej nie padało. Może i wiał wiatr, ale miałem możliwość w końcu pojechać na rower w ciągu dnia, a nie po zmroku.

Zawsze staram się coś wypatrzeć do sfotografowania. Mniej lub bardziej ciekawe, ale musi być to coś, co szczególnie zwróci moją uwagę. Tym razem padło na niepozorne przydrożne drzewo z dramatycznie wyglądającym niebem i pozawijaną drogę prowadzącą do monumentalnej budowli z krzyżem.