Gdybym nie wiedział, że istnieje coś takiego jak śluzowce, i gdyby to nie był listopad pomyślałbym, że to jakoweś czyjeś jajeczka znalazłem. Ale nieee! To śluzowiec raczej jest.

Gdybym nie wiedział, że istnieje coś takiego jak śluzowce, i gdyby to nie był listopad pomyślałbym, że to jakoweś czyjeś jajeczka znalazłem. Ale nieee! To śluzowiec raczej jest.

I w listopadzie pająki nie próżnują, choć ten się wyłamał i chciał już spokojnie zapaść w sen zimowy, kiedy przypadkiem znalazłem go schowanego w spróchniałym pniaku. Obudzony, przespacerował się z wolna po rzeczonym, nic sobie nie robiąc z niespodziewanej pobudki…


Tydzień temu gościłem na pokazie modnych nakryć głowy, tym razem zaproszony zostałem na pokaz najnowszej kolekcji mebli wypoczynkowych.
Na zdjęciu pierwszym wygodna, mięciutka sofa dla dwóch osób, o wielce ergonomicznym kształcie, idealnie pasująca do każdego, najbardziej wymagającego za przeproszeniem tyłka. Do tego dwie malutkie pufki pod nogi.

Drugi model,dla bardziej wymagających klientów z wzdęciami. Wyłożony pianką z mikrootworami pozwalającymi na dopływ i odpływ powietrza. Spokojnie można na niej puszczać bąki, bez obawy, że ktoś coś poczuje…. Porozrzucane tu i ówdzie szklane kule dodają ekstrawagancji.


W poprzednią niedzielę ledwo wyszedłem na fotołowy, a już trafił mi się ciekawy okaz. Pewnie jakowyś motylek… Zasiadł dumnie z głową zadartą, wąsy podniósł do góry i grzał się w słońcu.

W listopadzie spotykałem go dwa razy. Za każdym razem szczelnie przyklejonego do kory drzewa, na wysokości kolan. Ciężko było go dostrzec. To najprawdopodobniej piędzik (Operophtera), którego można spotkać właśnie od października, aż do grudnia.

W poprzednią sobotę miałem okazję gościć na pokazie najnowszych trendów mody w nakryciach głowy. Pokazany poniżej model nosi nazwę Moher Zagniatany (Mohair Confringitis), jak sami widzicie posiada nawet łacińską nazwę, gdyż jest to beret z naturalnych i odnawialnych materiałów.


Ten to dopiero potrafi być mały. Znalazłem go na starym pniu, z którego odłupałem trochę kory. Był tak mały, że nie wiedziałem nawet co to jest, dopóki nie zrobiłem zdjęcia i nie oglądnąłem go w powiększeniu 😉 To pluskwiak z rodziny Aleyrodidae, zwany mączlikiem.

W sobotę udało mi się spotkać dwie biedronki. Pomarańczowa siedziała na suchym liściu w ściółce pod drzewem. Podniosłem ja z liściem do zdjęcia, a ona nawet się nie ruszyła. Pomyślałbym, że spała, ale oczy miała otwarte… aaaaha, zapomniałem, że owady nie mają biedne powiek…


Chciałem zrobić z tego zagadkę, ale chyba byłaby zbyt łatwa…


Nie wiem, czy to tak ma być, ale niektóre wrzośce w ogrodzie chyba przygotowują się do kwitnienia…

