Pamiętacie jak jakiś czas temu udało mi się sfotografować chmarę małych muszek? Próbowałem powtórzyć ten wyczyn, ale te były jakieś szybsze….

Pamiętacie jak jakiś czas temu udało mi się sfotografować chmarę małych muszek? Próbowałem powtórzyć ten wyczyn, ale te były jakieś szybsze….

W połowie września w ogrodzie oczywiście dominują wrzosy. Poza tym nie jest już tak kolorowo, jak wiosną i w pełni lata, ale wiele kwiatów wciąż kwitnie.



Zupełnie przypadkiem bliki ułożyły się zgodnie z łodygami. Czasem zdjęcia pstryknięte od niechcenia okazują się całkiem ciekawe.

W ogrodzie późnym latem i jesienią nie mam zbyt dużo owoców do zbierania. Ale na orzechy laskowe i winogron mogę liczyć co roku. Orzechy już prawie wszystkie zjedzone, a na winogron trzeba poczekać jeszcze dwa, trzy tygodnie.


– Kto powiedział, że pluskwiaki nie mogą się przyjaźnić z chrząszczami? Ja znalazłem sobie biedronkę i jak tylko się wylini będzie moją najlepszą kumpelą – opowiadał z wypiekami na twarzy spotkany przeze mnie mały pluskwiak.

Kontynuując temat moich wakacyjnych wędrówek, dziś ewangelicki kościół Wang w Karpaczu. Jak dla mnie jedyna godna uwagi atrakcja tego wypełnionego do granic możliwości turystami miasteczka.
Kościół pochodzi gdzieś z XII wieku i został przeniesiony aż z Norwegii w XIX wieku. Ciekawostką jest, że do jego budowy nie używano żadnych gwoździ, ani innego żelastwa, a wszystkie łączenia wykonywano za pomocą drewnianych ciesielskich łączy. Spod kościoła doskonale widać Karkonosze i samą Śnieżkę.



Wiele razy spotykałem tę ćmę, zawsze siadała w najgęstszej trawie i zawsze głową w dół. Nie mam zwyczaju latać do upadłego za owadami, aż uda mi się go sfotografować, ale tym razem postąpiłem inaczej. W końcu udało mi się podczołgać (sic!) na tyle blisko, aby ją sfotografować.

Zastanawiałem się, czy to aby nie jest nietoperz. Ale jak się okazuje, bywa, że muchy również sypiają w tej pozycji. Zwłaszcza, po zakrapianej imprezie.

Ta słoneczna pogoda trwa już tak długo, że co niektórym mogłaby się znudzić. Korzystając z tego, że któregoś dnia było więcej chmur wybrałem się na spacer w nadziei na spektakl światło-chmury. Miałem szczęście, zdążyłem na premierę.




Kiedy ma się tyle nóg, zazwyczaj pojawia się problem, żeby każda z nich mogła na czymś spocząć…
