Kilka dni temu zgubiła swoje szkło kontaktowe. Teraz trawka po trawce przeszukuje teren…

Kilka dni temu zgubiła swoje szkło kontaktowe. Teraz trawka po trawce przeszukuje teren…

Pan Józek z Chociul, słynny hodowca kurczaków nie zajmował się fotografowaniem swoich podopiecznych i to był jego duży błąd. Ja miałem ostatnio taką możliwość i nie omieszkałem uwiecznić co okazalszych egzemplarzy na zdjęciu. Szefem stadka jest kogut Marian.

I to o jego względy musi walczyć między innymi wdzięcząca się Leokadia.

Z kolei Józia niby obojętnie spaceruje tam i z powrotem, krokiem modelki od niechcenia co rusz spoglądając w stronę Mariana.

Jak zakwitają pierwsze krokusy, to chyba już powiew tej prawdziwej wiosny… Tak sobie tłumaczę. Te poniżej sfotografowałem nie dawniej jak przedwczoraj.


Już kilka razy widywałem gromady malutkich pajączków. Te miały pod nosem smaczny kąsek i byłem zdziwiony, że od razu go nie spałaszowały. Przecież takie młode stworzenia z pewnością muszą dużo jeść…


Z niedowierzaniem w oczach śledził tłuściutkiego bzyga siedzącego tuż obok. Jednak tak go ten widok i myśl o pysznym jedzonku zauroczyły, że nim się ocknął z zamyślenia, bzyg odleciał.

Od dziewiętnastu lat co roku od czerwca do sierpnia w bazylice w Leżajsku odbywa się Międzynarodowy Festiwal Muzyki Organowej. Półtora roku temu wybrałem się na taki jeden koncert, a kiedy ocknąłem się po jakimś czasie, stwierdziłem że zamiast drzemać na ławce pod konfesjonałem, lepiej spożytkuję czas fotografując, niż chrapiąc i przeszkadzając innym słuchaczom…

Nie, nie, ta para, to nie jedyni słuchacze, to zdjęcie robiłem już po koncercie 😉



Jednym z jej marzeń było zostać stolarzem. Teraz przesiaduje godzinami na różnych drewnianych konstrukcjach i rozpamiętuje, jakby to było….

W okolicy moich wierzbczęsto spotykam samotnie lub parami pasące się sarenki. Najczęściej jestem tak pochłonięty poszukiwaniem owadów, że zauważam je dopiero, kiedy zaczynają uciekać. Tym razem też mnie zaskoczyła, ale miałem podpięty nieco dłuższy obiektyw i efektem tego są te zdjęcia.


Zmierzyła mnie groźnym wzrokiem… a może po prostu się zamyśliła, zastygnięta w bezruchu.

Uciekał przede mną, tylko obrał zły azymut i liść niespodziewanie się skończył…
