O ile dobrze pamiętam, spotkałem go w gęstych liściach liliowca. W tych samych, w których kiedyś narodził mi się inny konik.

O ile dobrze pamiętam, spotkałem go w gęstych liściach liliowca. W tych samych, w których kiedyś narodził mi się inny konik.

Ledwo go dostrzegłem, taką sobie wybrał roślinkę podobną do siebie. Gdyby nie mocno sfatygowana sieć pewnie bym go nie dostrzegł. Jednak jakąś tam zdobycz miał i sobie ją zajadał.

Po wdrapaniu się na prawie szczyt Policy ukazały mi się kolejne widoki na słowackie górki i jezioro Orawskie, ale też na Babią Górę.





Zawsze podobały mi się wiosenne modrzewie z jasnozielonymi igiełkami i młodymi szyszkami, ale dopiero w poprzednim sezonie miałem okazje je fotografować. Dokładnie pod koniec maja. I tak się zastanawiam, czy te szyszki oby nie były ubiegłoroczne…


Komisarz Mucha zastanawia się od czego zacząć śledztwo. Pająk z jego dzielnicy padł ofiarą napadu rabunkowego. Cała jego spiżarnia została opróżniona przez bliżej nie zidentyfikowanych sprawców.

Usadowił się wygodnie na skraju liścia i przyglądał się mojej pracy w ogrodzie. Doskonale wiedziałem o co mu chodzi, rzuciłem łopatę i poszedłem po aparat.

Będąc w okolicach Babiogórskiego Parku Narodowego, postanowiłem tym razem nie zdobywać samej Babiej Góry, a powłóczyć się po okolicznych wzniesieniach.
Wypawę zacząłem w Zubrzycy Górnej z Przełęczy Zubrzyckiej (876 n.p.m.) w kierunku Policy (1369) przez Czyrniec (1328).
Przez pierwszą godzinę marszu dookoła trwała wycinka drzew, trzeba było uważać pod nogi na walające się gałęzie.


Przed szczytem Czyrńca pokazały się pierwsze widoki, jak sądzę na słowacką stronę. Powietrze niestety, mimo słonecznej pogody, było mało przejrzyste.


Po wdrapaniu się na szczyt moim oczom ukazała się Polica, jeszcze kawał drogi.

Zbocze porastały całe tabuny paproci.






– Nigdy nie ulegnę modzie na kolorowe wdzianka. Muszę mieć wszystko, i płaszczyk i spodnie i nawet czapkę w tym samym kolorze.

Dziś kolejna biedronka, tym razem z kropkami nie okrągłymi, a kwadratowymi.

Pędruś gości u mnie dosyć często. Mimo, że malutki jak główka od większej szpilki, jakoś tak mi się często rzuca w oczy.
