Karłątek kniejnik (Ochlodes sylvanus) zajadał się pysznościami, jakie serwował mu Ostrożeń polny (Cirsium arvense). W ogóle nie zwrócił uwagi, że tuż obok siedzi sobie Ebrechtella tricuspidata. Ten jednak zajęty był czymś innym i nie zwracał uwagi na motyla. Dopiero kiedy delikatnie przytrzymałem łodygę, ocknął się i wbiegł na kwiatka. Karłątka na szczęście już tam nie było.
Prawie gotowy do spania zauważyłem dziwne jak na późny wieczór kolory za oknem. Jako, że mieszkam w dolinie, a dookoła rośnie mnóstwo drzew nie miałem pojęcia co dzieje się na zachodnim niebie, ale takie światło odbite od chmur mogło zwiastować tylko jedno. Siedem minut później byłem już na pobliskim wzniesieniu i zdążyłem jeszcze zrobić kilka fotek. Jak się potem okazało na zdjęciach znajomych, wcześniej całe niebo było żółte i pomarańczowe. Mnie została tylko czerwień, która pojawiła się już po zachodzie słońca.
FOT. WITOLD OCHAŁ ZAGORZYCE FOTOGRAFIA KRAJOBRAZU PODKARPACIE POWIAT ROPCZYCKO-SĘDZISZOWSKI ZACHÓD SŁOŃCA CZERWONE NIEBO
16 czerwca miała miejsce koniunkcja Księżyca z Wenus. Na Księżycu widoczne jest światło popielate, czyli światło odbite od Ziemi. Obiekty zbliżyły się na niebie na odległość zaledwie 4,5 stopnia, a niskie położenie na niebie pozwoliło mi dla ozdoby umieścić w kadrze dodatkowy obiekt 😉
FOT. WITOLD OCHAŁ KONIUNKCJA KSIĘŻYC WENUS NOCNE NIEBO W CZERWCU
Szedłem skrajem pola z jęczmieniem, kiedy zauważyłem dużego owada. Od razu poznałem, że z tym osobnikiem jeszcze nie miałem fotograficznej przyjemności. Miałem trochę szczęścia, bo jedyne dwa zdjęcia, które udało mi się zrobić, zanim odfrunął, wyszły nie najgorsze. Pokusiłem się o oznaczenie, według mnie to Diphyus palliatorius, błonkówka z rodziny gąsienicznikowatych (Ichneumonidae).
Diphyus palliatorius, błonkówka z rodziny gąsienicznikowatych (Ichneumonidae)Diphyus palliatorius, błonkówka z rodziny gąsienicznikowatych (Ichneumonidae)
Kolejne spontaniczne wyjście na fotografowanie zachodu słońca. Na niebie nie było zbyt wiele chmur, a chylące się ku horyzontowi słońce zazłociło okoliczne pola.
Dodatkowo udało mi się uchwycić młodziutki Księżyc goniący zachodzącą gwiazdę.
Kto zagląda do mnie regularnie wie, że lubię sobie łapać Księżyc i Słońce za różnymi odległymi obiektami. W tym przypadku do krzyża miałem w linii prostej około pięciu kilometrów. Jest tylko kilka dni w roku, właśnie w okolicy przesilenia letniego, kiedy z tej miejscówki można złapać taką sytuację.
FOT. WITOLD OCHAŁ ZACHÓD SŁOŃCA ZA KRZYŻEM BORKI CHECHELSKIE SZKODNA KRZYŻ III TYSIĄCLECIA BLISKA DALEKA OBSERWACJA PRZESILENIE LETNIE
Byś może to rudnica (Formica rufa), a być może jakaś inna duża mrówka. Zawsze chciałem sfotografować te mrówki razem z mszycami. Podejmowałem wiele prób, ale zawsze były tak ruchliwe, że zdjęcia nie wychodziły. I w końcu trafiłem na jedną taką, co się najwidoczniej na chwilę zawiesiła i to jedno zdjęcie udało się zrobić.
Kolejny dzień z konwekcjami przyniósł kolejne obserwacje i kolejne zdjęcia. Na szczególną uwagę zasługuje komórka z wyraźnie zarysowanym czołem. Powstała dosłownie kilka kilometrów ode mnie. Miałem to szczęście, że akurat byłem w pogotowiu.
Wczoraj wieczorem miałem okazję podziwiać i fotografować niezwykłą chmurę, zwaną Ustami Wieloryba (Whales Mouth). Tworzy się ona na czele formacji Cumulonimbus arcus. Nazywając po ludzku, chmura szelfowa pojawiająca zazwyczaj przed komórką burzową, choć w tym przypadku wyładowań nie było, tylko ulewny deszcz.
Ale może po kolei. Kilka minut po dziewiętnastej dostrzegłem czarną chmurę nadciągającą nad okolicę.
Dokładnie 13 minut później byłem już w terenie i fotografowałem tył Whales Mouth.
Po kilku minutach niestety zaczął padać deszcz, a to zdjęcie zbliżającej się strefy opadów: