Okulary najnowszej stylizacji, żółta włochata pelerynka kolczyk w ssawce. Ten bzyg próbuje być trendy.

Kwiatówka zmierzchnicowata (Myathropa florea)
Okulary najnowszej stylizacji, żółta włochata pelerynka kolczyk w ssawce. Ten bzyg próbuje być trendy.

Ileż ja razy przymierzałem się do tego malutkiego chrząszczyka. Jest chudziutki i ma niewiele ponad centymetr długości i trudno złapać na nim jaką taką ostrość. Na dodatek zwyczaj zasiada na czubkach wysokich traw.


Kolejny, trzeci, tym razem znów młody przedstawiciel pluskwiaków, których stanowisko niedawno odkryłem. Jego mama stosuje się do pradawnego zabobonu, że niemowlaka nie strzyże się wcześniej, niż przed jego pierwszymi urodzinami.


W komentarzach wspominałem, że odkryłem miejsce, gdzie na źdźbłach pszenicy aż roi się od różnych pluskwiaków. Dziś kolejny przedstawiciel, tym razem dorosły, bo i dorodny osobnik ciekawie ubarwiony. Nie udało mi się niestety go oznaczyć.



Ostatnio ze względu na wszechobecne komary unikam lasów, gęstych zarośli i miejsc zacienionych. Kiedy zacząłem się uważniej przyglądać wysokim trawom, okazało się, że można na nich spotkać całkiem ciekawe okazy. Ten tu maluch, to najprawdopodobniej młodziutki zawadzik płowy (Troilus luridus).

Często tak mam, że fotografuję jakiegoś owada i wtedy kątem oka dostrzegam innego, ciekawszego. Tak było i tym razem, próbowałem fotografować jakowąś muchę, gdy dostrzegłem dorodnego pętlaka czteropaskowego (Leptura quadrifasciata).


Robiłem zdjęcia jakiemuś owadowi, kiedy na dłoni wylądowało coś dużego i kolorowego. I tym czymś kolorowym zaczęło na mnie patrzeć. Zrobiłem kilka zdjęć, a przeciwnik szybko odleciał niezainteresowany moją krwią… Atakującym okazał się ślepak pospolity (Chrysops caecutiens).

Nigdy nie miałem szczęścia do fotografowania koników. Jak siedziały spokojnie, to ciężko było je zauważyć. Jak skądś skoczyły, to wtedy i owszem, zauważyłem, ale zazwyczaj siadały w miejscu niedostępnym do sfotografowania. Tak było i tym razem. Konik wskoczył w gęste zboże, ale na zdjęciu okazało się, że całkiem fajnie się w nim komponuje.

Jeśli żelki, to tylko takie zdrowe, znalezione na łące. Bo te kupowane w sklepach zdrowe nie są, mnóstwo w nich węglowodanów, konserwantów i innej chemii.


Tego dziwoląga już kilka razy spotkałem w tą swoją pokuloną trąbą.
Może można o nim powiedzieć i coś dobrego, ale z wyglądu to jest wyjątkowo odrażający…
