– Przyleciałam do stołu, a na stole pusto? Co to za gospodarze? Gdzie słynna polska gościnność?

– Przyleciałam do stołu, a na stole pusto? Co to za gospodarze? Gdzie słynna polska gościnność?

– Ja tam wolę mocne kolory. Pomarańcz jest stworzony dla mnie. A lekki dodatek szarego dodaje tylko smaku.


Motylki udaje mi się fotografować nader rzadko. Tym większa moja radość z tego okazu.

Zachowywała się jakby suszyła skrzydełka. Siedziała z rozłożonymi i nic nie robiła sobie w zasadzie w niczego…

Kto rano wstaje… …ma śpiochy w oczach.


– Bezpiecznie tu nie jest, ale w razie czego mam jeszcze skrzydła…

Obstawiam, że to naliściak, ale robię to drżąycym głosem. Kanalików nosowych nie widzę i strzelam, że nie są one zasłonięte czułkami. Wniosek jedyny słuszny – to jest naliściak jakowyś.

– No nie wierzę, siedzę sobie tu cały dzień idealnie zamaskowany, a ten mnie wypatrzył. Nie bawię się tak, zbieram zabawki i idę do domu. I focha będę miał.

– Całe życie byłam fanką Pszczółki Mai. Poprzez operacje plastyczne dążyłam do wyglądu zbliżonego do niej. I co wy na to, udało się choć trochę?

– Jak to dobrze, że są długie weekendy. Można i odpocząć, i zrobić wiele pożytecznych rzeczy. Ja skupiam się na tym pierwszym, na odpoczynku. – rozprawiał wtyk straszyk.
